2012. Przy tej samej straszliwej okazji co 15, 20 i ferdydurka.

Powietrze od świąt jest lepkie i ciepłe aż się muchy budzą. Na klatce czuć obiad sąsiadów, w cieniu po kątach pozory i kurz, rak snów się ukradkiem przerzuca na jawę.
Na balkonie po drugiej stronie kapitan naciąga sznur do bielizny, pali strzepuje chmury mielizny wymija blokiem, zmęczonym wzrokiem pruje smog. Za rogiem pół szyldu KUP ZŁO. Trzeszczy zimna ziemia, światła pękają na mrozie jak szkło, landrynki kaleczą język czerwone, żółte zielone chodź.
Wkrótce znów przyjdzie wiosna, roztopy psie kupy młodość niepokoje. Gwiazdy będą cykać mierzyć nocy tempo, wyrosną miłe liście i zrobią powietrze, i bzy zakwitną i wszystkie będą moje. I pójdą do komunii dziewczynki w sukniach balowych, po płytach chodnikowych dźwięczących jak dzwony, o panie do obry jak sklep, oto dziś dzień bóg zapłać pochwalony.
Pst, kapitan strzela petem, żar leci, uciekajcie dzieci, dopaliło się.

Tau (Opsanus tau) – ryba morska z rodziny batrachowatych, spokrewniona z ropusznikiem beta. Długość ciała do 45 cm, waga około 2 kg. Wielkie wydęte usta, wokół oczu i pyska frędzelki, na grzbiecie 3 kolce. Rodzi się w pustej muszli albo pod kamieniem, żyje przy dnie. Wszystkożerna, żarłoczna, nieruchawa. Samiec wabi samicę głośnym rykiem.

Wiecie co? Nic nie wiecie. Kabel od żelazka jest miły jak ogonek myszy, to ten od magnetofonu boli i piecze.
Nie wstydzę się, to oni powinni się wstydzić. (Raz się tylko speszył – jak zobaczył krew; a jednak nie jest zamknięta, jednak ma okna i drzwi). „Przepraszam, nie chciałam” nic nie da, głaskanie po głowie bez słowa też nie. „Pogadamy, jak dorośniesz i” – dorosłam i nie. Nie będę miała. Nie chcę rozumieć, nie muszę i nie muszę chcieć. Wybaczyłam, stać mnie. Ale nie zapomnę. Trzeba było nie.
Budzę się rano w sobotę, u siebie, patrzę na pasek słońca na klepkach, i No – myślę – no, życie nie jest takie złe; a kabel od żelazka jest miły jak ogonek myszy.

Wilk straszny (Canis dirus) – ssak drapieżny z rodziny psowatych. Gatunek wymarły. Długość ciała ok. 1,5 m, wysokość w kłębie ok. 80 cm, waga do 60 kg. Był większy niż wilk, zabijał sprawniej i szybciej. Żywił się megafauną. Żył w plejstocenie, mieszkał w Ameryce. Szczątki tysięcy osobników znaleziono w asfaltowym bagnie La Brea.

Tak, aha… Ale nic wam się nie stało? …Mieli problem z samochodem, będą później.
Ta. Problem z samochodem.
A co, nie?
Problem z samochodem, problem z samochodem. Impreza była.

Ryb też nie jecie? Zawsze zapominam.
Ojej, to co wy będziecie jeść?
Sałatkę. Oliwki. Jest super.
Barszczyku wam dam.
A na czym ten barszczyk?
Zupełnie na niczym. Normalny, z kartoniku.
A to świetnie, to chętnie.

A co ty tu masz? Krew ci leci.
Uuu, rozdrapałam. Bo Ludek dostał żyroskop i nie wiedział, że to tak szybko się kręci.

I wtedy w Jerozolimie…
Asiuniu, chlebka sobie weź.
Teraz ja mówię, przepraszam.

Te prezenty mnie nudzą.

Czemu płaczesz?
Nie mogę patrzeć na to, jak on ją traktuje.
Tak, to jest okropne.

Co jest okropne?
Jest okropnie gorąco.

Już idziecie? Chciałbym wznieść toast, póki jeszcze wszyscy są.

Ojej, to po dziadku.
No, i popielniczka.
A, à propos dziadka. Wiesz, co myślę? Że swojemu zmarłemu ojcu jestem winien pamięć i szacunek.
Pamięć i szacunek… Spoko. Mogę za to wypić.

O nie. Miałem ucałować Alfika od Wandy i zapomniałem.


(Raz go wkleiłam w komentarzu na Facebooku, jak mnie znużyła rozmowa. Od tego czasu trzymam w zanadrzu).

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

pomarancza-a

img_2627

img_2660

img_2663

img_2680

img_2763

Więcej tu.

przedtem »