pomarancza-a

img_2627

img_2660

img_2663

img_2680

img_2763

Więcej tu.

cam00315

009_20161027A atlas tu.

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Natalia Przybysz nie chciała mieć trzeciego dziecka. Marta Syrwid, tak jak ja, nie chce mieć dzieci i nigdy nie chciała. Obie miały aborcję i obie publicznie o tym powiedziały. Podziwiam je za to, że powiedziały, i jestem im za to wdzięczna. Może coś się ruszy, może odezwie się jeszcze ktoś, i jeszcze, i zacznie się o tym mówić – dużo, głośno i bez wstydu. Nie tylko o tym, że bo zagrożenie życia/zdrowia, bo gwałt, bo płód chory/zdeformowany/niezdolny do życia. Także o tym, że bo po prostu nie chciało się mieć dziecka. I o tym, że wcale nie było traumy.

Sama nigdy nie byłam w ciąży, ale za to mogę się podzielić obrazkiem z drugiej strony. Mogę wam powiedzieć, jak to jest być niechcianym dzieckiem. Otóż nie podobało mi się.
Teraz, kiedy jestem dorosła i mam różne swoje sprawy, jest to już tylko anegdotka, którą opowiadam, żeby zaszpanować, jeśli w rozmowie pojawi się wątek „Trudne dzieciństwo”. Jakiś czas temu jeszcze zdarzało mi się przypominać o tym mamie, żeby się zemścić (zawsze robiło jej się wtedy bardzo przykro i zawsze bardzo przepraszała); teraz jestem już tak dorosła, że nie muszę. Ale tych trzydzieści, trzydzieści parę lat temu byłam mała, a mama była dla mnie najważniejsza na świecie. I nie czułam się fajnie, kiedy wrzeszczała: „Szkoda, że cię nie wyskrobałam!”.
Rzeczywiście, zaczęłam myśleć po którymś kolejnym razie. Szkoda. Nie musiałabym tego słuchać.
Cóż, mamo, myślę dziś. Ty przynajmniej miałaś prawo.

(Nie żeby to miał być jakiś argument w sprawie. Uważam, że w tej sprawie nie trzeba argumentów. Tak tylko).

img_2159

(Albo chorigami 2. Por. chorigami).

34110025

CAM00072
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Firma, w której od niedawna pracuję, ma biuro na szóstym piętrze przedwojennej kamienicy przy jednym z w-wskich mostów. Na podwórzu jest sadzawka z kolorowymi rybkami, w drewnianej windzie kryształowe szyby ze ściętym brzegiem. Wszystko wyremontowane, zadbane i pod nadzorem (sąsiad z trzeciego podobno robi afery o wożenie książek windą, a stróżka nie pozwala przypinać roweru do ławki).

Dziś Piotr przyniósł do biura złoty puchar, taki dla zwycięzcy.
– Z parapeciku – powiedział, wręczając puchar Gosi.
– Jak to z parapeciku? – zapytałam.
– No, jest tu taka starsza pani…
– Starszy pan! – poprawiła Kasia.
– …taki starszy pan, który zostawia na parapeciku na klatce różne rzeczy.
– I można sobie brać?
– Tak.

Puchar bardzo mi się spodobał. Gosia powiedziała, że mogę pożyczyć. Koło drugiej wyłączyłam komputer, postawiłam puchar na ozalidach, pożegnałam się i wyszłam. Na parapeciku czekały na mnie dwa obrazki z suszonych kwiatów, świecznik, metalowe stoidełko z kolorowymi kulami na drucikach, niechodzący porcelanowy zegar podtrzymywany przez dwa aniołki i jeden aniołek luzem. Wzięłam aniołka.

IMG_1736

IMG_1722m
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

4-06001To Adam, ale o co chodziło, żadne z nas nie pamięta.

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

przedtem »