jf cytuje


Adam kupił sobie w antykwariacie książkę. Na stronie tytułowej znajduje się dedykacja:

Drogiemu Mietkowi
z nadzieją wspólnego oglądania tych zwierząt w naturze
w dowód przyjaźni
Andrzej
Wisła, 12 października 1983 r.

Książka jest poświęcona głównie gatunkom wymarłym.

(Andrzej Trepka, Król tasmańskich stepów i inne opowieści ze świata ludzi i zwierząt)

Jest w Richmond muzeum Holocaustu założone przez ocalonego. Niewyobrażalnie dosłowne! Ten pan ukrywał się w jamie wykopanej pod psią budą i w muzeum do tej jamy trzeba było wejść przez tunel obok budy, i tam był pluszowy pies. Rozumiem powagę miejsca, dramat tego człowieka, ale kiedy schyliłem się, żeby wejść do tej dziury, pies, który miał fotokomórkę, zaszczekał.

[cyt. za Woje wyklęci spod Smoleńska, Katarzyna Wężyk, Marcin Napiórkowski]

Strona internetowa niepublicznego przedszkola integracyjnego X (na samej górze cytat z Jeana Cocteau), na którą trafiam, szukając opisu zabawy w Króla Ciszy. Znajduję.
Zabawa w Króla Ciszy 3-latki.
Dzieci usadzone są w kole w siadzie skrzyżnym. Wybrane dziecko, które jest Królem Ciszy, chodzi wkoło i wybiera swego następcę. Pozostałe przedszkolaki mają za zadanie być cicho i siedzieć prosto, i nie odzywać się.
Pokazuję Adamowi, a on na to:
– U nas w przedszkolu nie było gier, tylko siedzenie w ciszy, a kto był najciszej i najmniej się ruszał, dostawał maskotkę z gąbki.

Radeczek: Obejrzałem godzinny film pt. Ostatnie 24 h z życia skazańca. Znane są wśród potępionych przypadki prób samobójczych. Jeden przez rok zbierał barbiturany i połknął trzydzieści tabletek pół dnia przed egzekucją. Straż więzienna zapakowała go do helikoptera, polecieli do szpitala, tam zrobili mu płukanie żołądka i takiego odklejonego, ze śliną cieknącą z ust, zawieźli z powrotem do więzienia, by – naturalnie – o ustalonej przez gubernatora porze posadzić go na krześle elektrycznym.

Wszak naukowiec zaczyna w końcu lubić przedmioty, które początkowo rażą jego zmysły, gdy odkryje w nich wielką celowość organizacji, i takim rozważaniem cieszy swój rozum, dlatego Leibniz ostrożnie przeniósł z powrotem na liść owada, którego starannie badał pod mikroskopem, uznał bowiem, że owad ten pouczył go swym widokiem, a przez to jak gdyby wyświadczył mu dobrodziejstwo.
(Immanuel Kant, Krytyka praktycznego rozumu, przeł. Benedykt Bornstein)

Chcąc sprawdzić, co o śmierci dziadka Bubu pisałam w swoich pamiętnikach, zdjęłam pudło z szafy. W zeszycie z przełomu czerwca i lipca 1998 znalazłam kilka zanotowanych wypowiedzi siedmioletniej wówczas Zosi.

Wiesz, że palenie odstrasza diabły? Nie diabły, tylko te, no, komary. …Nie umiem odróżnić diabłów od komarów, dziwne.

Chciałabym, żeby Bóg był człowiekiem. Wtedy byłby król i Bóg byłby wszędzie. I wtedy dowiedziałabym się, jak on wygląda.
Jestem ciekawa, co się wydarzy w przyszłości. Jestem ciekawa jak wydra morska.
O piance na piwie: To jest wyspa, na której w domku są czarownice.
Ale najbardziej chcę wiesz czego? Jezusa na ziemi. I całej wiedzy, jaką można zdobyć. I żeby ludzie nie byli źli. I żeby ciągle w telewizorze były Muminki. 

Wiesz, czego diabły chcą? Żeby ludzie jak najdłużej żyli. I grzeszyli.

O czerwonej plamie na szybie okna w dachu: Wygląda mi to na krew. Może jakiś ptaszek usiadł i mu leciało z gardła.

Czas to jest labirynt, z którego się nie można wydostać. Czas to labirynt, a labirynt to czas. W powiedzeniu tak nie dla duchów, ale dla ludzi, to jest jakbyś zrobiła błąd w życiu i już nie mogła się z tego błędu wydostać. I dlatego czas jest labiryntem… W ogóle to jest dosyć skomplikowane.

Zuza po raz pierwszy zauważyła to pewnego letniego wieczora, kiedy siedziała przy łóżeczku swojego niespełna czteroletniego wówczas synka i czytała mu na dobranoc.

Nie wie tata ani mama,
że jest w domu czarna jama…
Czarna, czarna, czarna dziura
bardzo straszna i ponura.

Po słowie „straszna” Pawełek gwałtownie usiadł na łóżku i utkwił przerażony wzrok w zalegającej wokół pudła z zabawkami ciemności. Zanim głośno krzyknął i ukrył twarz w dłoniach, Zuza z rozpędu przeczytała jeszcze:

Tam jest chyba mokro, ślisko,
jakby przeszło ślimaczysko…

Że może chodzić o coś więcej niż nadmierna lękliwość i zbyt żywa wyobraźnia, Zuza zorientowała się, kiedy po wielokrotnym czytaniu Baśni o stalowym jeżu jej syn zaczął zdradzać objawy lekkiego zatrucia rtęcią.
Od tej pory lektury dobierała z najwyższą ostrożnością. Było trudno. Po zupełnie na pierwszy rzut oka niegroźnych Przygodach Pędrka Wyrzutka Pawełek zaczął mieć kłopoty z koncentracją. Całymi dniami wsłuchiwał się w ciszę, najprawdopodobniej nie chcąc przegapić następnej nuty z utworu Pani Metaferejn. Z Alicją w Krainie Czarów Zuza nie próbowała – bała się, że Pawełek już na samym początku utonie w kałuży łez. Nad Złotą różdżką nie było nawet co się zastanawiać. Najbezpieczniejsze okazały się książki najbardziej absurdalne, zapewne dlatego, że opisane w nich rzeczy naprawdę trudno sobie wyobrazić:

Jaki taki dla niepoznaki
Kiedy mnie grzecznie pyta ktoś –
Takie, siakie czy owakie
Jestem po prostu: Takie Coś!

Pawełek zmarł nagle, wkrótce po tym, jak nauczył się czytać. Zuza znalazła go przy kuchennym stole, zesztywniałego, zimnego jak kamień, z martwym spojrzeniem wciąż jeszcze utkwionym w książce.

Największe uznanie zyskała sobie hipoteza o nieforemnym i źle poczętym jaju, które zniósł kogut, a wysiedział wąż lub ropucha. W XVII wieku sir Thomas Browne uznał tę hipotezę za równie niewiarygodną jak samego bazyliszka. W owych latach Quevedo napisał romancę Bazyliszek, w której czytamy:

Jeśli żyw nadal ten, co cię ujrzał,
Cała twoja historia jest kłamstwem,
Jeśli przeto nie umarł – nie zna ciebie,
A jeśli umarł – nic nie wyzna.

 
***

Cytowane lub przywoływane, po kolei:

Joanna Papuzińska, Czarna jama.

Jan Brzechwa, Baśń o stalowym jeżu. Rtęć pojawia się w jednym z moich ulubionych fragmentów:
Jeża złudy nie skusiły. Wytężając wszystkie siły, ciągle w prawo szedł po drodze, pamiętając o przestrodze. I po stronie właśnie prawej ujrzał Jeż rtęciowe stawy. Falowała rtęć srebrzyście i srebrzyła się faliście, i jaśniała uroczyście, blask rzucając na wybrzeża, na dal mroczną i na Jeża.
Jeż przed siebie śmiało dążył, w żywym srebrze się pogrążył i przez rtęci śliskie fale płynął silnie i wytrwale. Stoczył przy tym bój zajadły, bowiem zewsząd go opadły wygłodniałe, złe trytony, ale on, niezwyciężony, mieczem rąbał i wywijał, aż je wszystkie pozabijał. Gdy Jeż stawy wreszcie przebrnął, połyskiwał zbroją srebrną.

Stefan Themerson, Przygody Pędrka Wyrzutka. Pani Metaferejn, harfistka olbrzymka, komponowała swoją muzykę z wielkim namysłem i bardzo pieczołowicie wybierała każdą nutę. Utwór, o którym mowa, miał się składać z trzystu sześćdziesięciu pięciu tonów, a jego wykonanie trwać miało dokładnie rok – Pani Metaferejn, pod warunkiem że byłaby porządnie najedzona, grałaby jeden dźwięk dziennie.

[Alicja jaka jest, każdy wie.]

Heinrich Hoffmann, Złota różdżka, ilustrował Bohdan Nowakowski, Wydawnictwa Artystyczne i Filmowe, Warszawa 1987.

Edward Lear, Takie Coś, w: Dong co ma świecący nos i inne wierszyki Pana Leara, przeł. Andrzej Nowicki, Nasza Księgarnia, Warszawa 1973.

Jorge Luis Borges przy współpracy Margarity Guerrero, Księga istot zmyślonych, przeł. Zofia Chądzyńska, Prószyński i S-ka, Warszawa 2000.

Przeczytawszy, co napisałam o jego księgozbiorze, Radeczek przysłał mi mejlem spis zakładek w swoich książkach. Za pozwoleniem cytuję, w całości.

Leszek Kołakowski, Mini wykłady o maxi sprawach – rachunek na 40 euro za karnet na solarium w Forli pod Bolonią;
Tomasz Żyro, Ideologia Americana – rachunek z Carrefoura, wśród nabytych produktów kajzerka z makiem, maszynki jednorazowe Gilette, lizaki Chupa Chups;
Arvid Adiga, Biały Tygrys, powieść o gniewie autochtonów przeciw neokolonizacji i postkolonizacji w epoce globalizacji – eteryczna ręcznie robiona zakładka przedstawiająca żurawia, nabyta w Cesarskim Pałacu w Kioto; żuraw – w japońskiej kulturze symbol życia i szczęścia;
Michel Foucault, Wybór pism – folder reklamujący przegląd kina LGBT w Muranowie;
Pismo Święte (autor???) – na kartce dedykacja od sędziwej pani, Świadka Jehowy: „Pamiętaj o swoim Stwórcy w kwiecie wieku swego, zanim nadejdą złe dni i zbliżą się lata, o których powiesz: nie podobają mi się (Księga Kaznodziei Salomona, rdz 12, w 1)”;
Pierre Bourdieu, Męska dominacja – zakładka z Empiku z reklamą „Naprawdę mocny klej Glue Stick”;
Jose Ortega y Gasset, Dehumanizacja sztuki i inne eseje – nota ponaglająca z Citibanku w sprawie niedopuszczalnego debetu;
John Rawles, Liberalna teoria sprawiedliwości – wyrwana z „International Herald Tribune” notatka o zamachach w Madrycie, marzec 2004;
monografia o amerykańskim Sądzie Najwyższym, rozdział Sexual Liberties zaznaczony kartką z inicjałami J.S. i nieznanym mi numerem telefonu, area code wskazuje na Kolorado;
Claude Levi-Strauss, Smutek tropików – mój ulubiony rozdział pt. Szklaneczka rumu zaznaczony rachunkiem za piwo z tawerny w centrum Manili;
Heinrich Böll, Utracona cześć Katarzyny Blum – paragon za wymianę dolarów na lokalną walutę w Teheranie;
Alexis de Tocqueville, O demokracji w Ameryce – 27 kolorowych zakładek;
Richard Rorty, Obiektywność, relatywizm, prawda – rozdział Pierwszeństwo demokracji wobec filozofii zaznaczony kartką z biurowego kalendarza z datą 23 marca 2001;
Ryszard Kapuściński, Heban, jeden z rozdziałów o jakimś jądrze ciemności albo innymi słowy czarnej dupie – urodzinowa dedykacja od koleżanki Magdy B. Życzę pogodnego wędrowania!”;
Ryszard Kapuściński, Imperium, rozdział o Armenii i zagładzie Ormian – fragment karteczki z autorskimi notatkami do wywiadu z kimś (???) z jednym tylko pytaniem Jak mocno rozczarował się Pan Kaczyńskim?”;
Grzegorz Musiał, Dziennik z Iowa – bilet na pociąg 2. klasy relacji Gdynia–Warszawa;
Magda Grochowska, Giedroyc. Do polski ze snu – bilet kolejowy 2. klasy na skład relacji Warszawa–Berlin;
Annie Prolux, Close Range. Wyoming Stories – rachunek z księgarni Barnes&Noble w Salt Lake City (tu dla ułatwienia dodam, że stan Utah, którego stolicą jest wspomniane miasto, zakazał emitowania filmu pt. Tajemnica Brokeback Mountain ze względu na jego obsceniczne treści);
Jarosław Iwaszkiewicz, Muzyka wieczorem – rachunek na 15 tys. rubli za rękawiczki w butiku Etro w moskiewskim GUM-ie;
Gitta Sereny, W stronę ciemności. Rozmowy z katem z Treblinki – moja własna wizytówka z poprzedniej firmy;
Andre Gide, Immoralista i inne utwory – kawałek szarego papieru toaletowego.

Jakiś czas temu rozmawialiśmy z Radeczkiem o edukacji w Polsce. Nie ograniczyliśmy się do utyskiwań, mieliśmy też konstruktywne pomysły. Z sugerowanych przez Radeczka lektur obowiązkowych pamiętam tylko Lubiewo i amerykańskie pamiętniki Białoszewskiego, ale już test dla dziewięciolatka zanotowałam co do słowa:

Czego chciał od chłopca w opowiadaniu Ikar wujek Jarek?
a) Żeby uważał na jezdni.
b) Żeby nie szedł do powstania, a wtedy wujek się nim zaopiekuje.
c)  Żeby mu pokazał siusiaka, ale intrygę pogmatwali ci pierdoleni gestapowcy.

Do kompletu zaproponowałam pytanie:

Co jest najbardziej pociągające w parobku?
a) Łydka.
b) Gęba.
c) Pupa.

Przeglądając swoje stare notatki, znalazłam zagadkowe oświadczenie młodszej z moich młodszych sióstr, wówczas siedmioletniej. Nietypowa interpunkcja oddaje intonację.

Chciałabym. Być okropnie brudna.
Chciałabym. Być okropnie zła.

Nie. Nie chciałabym.

Chciałabym. Być okropnie dobra.
Chciałabym. Mieć dobry porządek.

Chciałabym. Mieć królestwo nad polami.

Although children do not generally speak until they are two or three, the stamp of language is present in the very first noises they make. Baby’s cries may sound similar the world over to the untrained ear, but careful study has shown that they actually take on the melody of their native language. During the last few months of gestation, it seems that babies hear the sounds of speech from the world outside the womb, and learn to mimic it. Hence when they are born, German babies cry in falling tone typical of the tonal speech patterns of that country, while French babies bawl on an upward curving note.

[Rita Carter, Mapping the Mind, Phoenix (Orion Books), 2010, s. 247, za: B. Mampe, A.D. Frederici, A. Christophe & A. Wermke, Newborn’s cry melody is shaped by their native language, „Current Biology” 19 (2009)]

wewte »