jf podróżuje


Nieco więcej tu.

Byliśmy wczoraj odwiedzić swoją ziemię. Zajrzeliśmy też do sąsiadów. Dali nam tyle warzyw i śliwek, że z trudem upchnęliśmy je w sakwach.

Więcej (ale niedużo) tu.

Więcej tu.

IMG_0278

IMG_0409

IMG_0518

Więcej zdjęć tutaj.

Dzień dziewiąty.
Słońsk – Kłopotowo – Witnica – Dębno – Zielin – Mieszkowice – Macierz – Moryń – Stare Objezierze – Czachów – Piasek. 100 km.

Zaraz za Słońskiem żurawie. Jeden odłączył się od stada i zawrócił.

IMG_9870

IMG_9875

W Kłopotowie nielegalnie promowaliśmy się przez Wartę. Poziom wody był tak niski, że prom szorował brzuchem po dnie. Za człowieka płaci się tyle samo co za zwierzę (1 zł).

IMG_9880

Nocleg w gospodarstwie agroturystycznym w Piasku. Ostatnich sześć kilometrów brukowaną piaszczystą drogą przez las.
Znowu trafiłam trójkę w totka.

 

Dzień dziesiąty.
Piasek – Krajnik Górny – Krajnik Dolny – Krzywin – Kłodowo – Żarczyn – Baniewice – Banie – Parnica – Łozice – Rokity – Pyrzyce – Obromino – Letnin – Brzesko – Ślazowo – Przelewice – Kłodzino – Rosiny – Płońsko – Laskowo – Równo – Laskówko – Jagów – Chrapowo. 105 km.

W pierwszej części dnia dużo pod górkę i pod wiatr. Przerwa na obiad w Pyrzycach.
W Przelewicach odebrałam wygraną i kupiłam kolejne losy. Pani w kolekturze nie miała zeza i nie życzyła mi szczęścia.
Za Płońskiem zapadł zmierzch, wiatr osłabł, dzikie zwierzęta wyszły na pola. Kilka saren przebiegło nam drogę. Jadąc przez las między Laskówkiem a Jagowem, trąbiliśmy i dzwoniliśmy, żeby ostrzec dziki. Małe złe psy w ciemności są straszniejsze niż za dnia.
Do gospodarstwa agroturystycznego, w którym zarezerwowaliśmy nocleg, dotarliśmy tuż przed dziesiątą.

 

Dzień jedenasty.
Chrapowo – Pełczyce – Bolewice – Przekolno – Granowo – Krzęcin – Chłopowo – Rębusz – Starzyce – Bierzwnik – Przeczno – Breń – Łasko – Wygon – Chyże – Zatom – Bogdanka – Rogoźnica – Pustelnia – Załom – Człopa. 87 km.

Brzozowy robot przy wjeździe do Zatomia. Podobne widzieliśmy w Ślazowie.

IMG_9886

Po drodze spotkaliśmy źrebaka Cytrynkę. Nie jedliśmy obiadu. Z Bogdanki do Pustelni dojechaliśmy drogami, których nie ma na Google Maps (w atlasie samochodowym były).

 

Dzień dwunasty.
Człopa – Trzebin – Drzonowo Wielkie – Jaglice – Wołowe Lasy – Trzcianka – Łomnica – Pokrzywno – Kłoda – Kotuń – Piła. 65 km.

Dworzec w Pile w remoncie.

IMG_9904

Dworzec w Bydgoszczy w remoncie. Dworzec w Gliwicach też w remoncie i dworzec w Kędzierzynie też. A nosić po schodach rower z bagażem jest naprawdę trudno. A jak ktoś jest z wózkiem albo na wózku? I te remonty jakby nie przewidują na przykład podwyższania zbyt niskich peronów.

IMG_9907

W sumie 952,63 km.
Mydło 2/3, chińskie zupki 0, przebite dętki 0.
Maksymalna prędkość ok. 50 km/h (ja) i ok. 54 km/h (Adam).
Więcej zdjęć tu, mapa tu.

Dzień siódmy.
Krosno Odrzańskie – Osiecznica – Maszewo – Miłów – Bytomiec – Rąpice – Kłopot – Białków – Cybinka – Sądów – Radzików – Rzepin – Ośno Lubuskie – Gronów – Chartów – Słońsk. 96 km.

Rano odkryliśmy, że pan Władek jest zapalonym kolarzem – całą jedną ścianę restauracji zajmują dyplomy i puchary, w tym dyplom za podróż dookoła Europy.
W Maszewie myszka.

IMG_9754

Droga do Kłopotu.

IMG_9760

I Kłopot.

IMG_9762

W Rzepinie zatrzymaliśmy się na obiad, odebrałam wygraną i kupiłam kolejne losy. Pan w kolekturze nie miał zeza, ale życzył mi szczęścia jak tamten.
Nocleg w agroturystyce Nad Rzeczką w Słońsku (polecamy). Postanowiliśmy zostać tam na dwie noce, zwłaszcza że gospodarz, pan Henryk – członek Towarzystwa Przyjaciół Słońska i prezydent Rzeczpospolitej Ptasiej, jak się okazało – zaproponował, że pokaże nam kościół i izbę pamiątek.

 

Dzień ósmy.
Słońsk. 30 km.

Rano pod sklepem grzecznie witam się z pijakiem.
– Dzień dobry.
Pijak szeroko rozstawia ramiona, kłania się i mówi:
– Jesteś coraz ładniejsza. Zostaniesz moją żoną?
– Już mam męża.
– Wiem, wiem… Miałem żonę. Na rękach mi umarła. Tak tylko drgnęła, raz i drugi, i umarła – mówi pijak i zaczyna płakać.
Nie wiem, co powiedzieć, bo co? „Przykro mi”? więc tylko stoję bez sensu i patrzę.
– Czterdzieści siedem lat! Czterdzieści siedem. W Szczecinie w szpitalu leżała, w krzakach spałem… Ale ja stąd wyjadę. Bo co tu jest do roboty? Żonę sobie znajdę i wyjadę. Ale nie taką dziwkę, jak te tutaj. Dziwki takie, tylko by piły i paliły. Nie dla mnie.

Dawny kościół joannitów brandenburskich, obecnie katolicki (więcej tu).

IMG_9786

Przed izbą pamiątek okazały drewniany papież wyrzeźbiony przez jednego z więźniów słońskiego więzienia, w którym pan Henryk przez lata był strażnikiem.

IMG_9793

W izbie pamiątek (więcej tu) najróżniejsze eksponaty: neolityczne toporki, przedwojenne niemieckie dokumenty, poniemieckie i przywiezione ze wschodu sprzęty domowe, książki, pocztówki, nuty, święte obrazki. W domu pan Henryk pokaże nam jeszcze miniaturowy Koran znaleziony przez jego matkę w ruinach pałacu oraz wyłowione ze strumienia sygnet i arabską monetę.

IMG_9803

Krótka przejażdżka po wale przeciwpowodziowym do Kłopotowa i z powrotem do Słońska przez Budzigniew i Jamno. Na Stacji Pomp wystąpiliśmy o obywatelstwo Rzeczpospolitej Ptasiej, między rzeką a wałem spotkaliśmy borsuka. Na nadrzecznych łąkach widzieliśmy setki krów i koni we wszystkich kolorach czekolady.

IMG_9830

Po obiedzie pan Henryk oprowadził nas po młynie (więcej tu). Młyn należy do największego w okolicy hodowcy bydła rzeźnego, ale Towarzystwo Przyjaciół Słońska ma klucze.
– Te krowy nad rzeką – pytam – to jego?
– Jego. Żyją tam właściwie półdziko, przez cały rok. Cielą się, pasą.
– A konie?
– Też na mięso, Hiszpanie kupują.

IMG_9849

– Czy można gdzieś tu w okolicy kupić ziemię?
– Ja będę sprzedawał. Działkę z domem, po synu. Zginął w wypadku. Ta agroturystyka, to wszystko, to było robione pod niego. Lubił to, czuł. Młodszy. Starszy nie czuje.

Dzień czwarty.
Ząbkowice Śląskie – Koziniec – Przedborowa – Owiesno – Bielawa – Pieszyce – Lutomia Górna – Bystrzyca Dolna – Świdnica – Sulisławice – Bagieniec – Bolesławice – Jaworzyna Śląska – Stanowice – Strzegom – Godzieszówek – Roztoka – Kłaczyna – Wolbromek – Bolków. 90 km.

Za Bielawą objazd po ściernisku,

IMG_9703

w Świdnicy między ogródkami działkowymi Relaks a smutnym kominem.

IMG_9710

W Bolesławicach krzyże pokutne.

IMG_9711

W Strzegomiu – czyli, jak się dowiedzieliśmy, granitowym sercu Polski – przerwa na obiad i wizyta na poczcie (zużyte strzykawki, za mały stanik i niepotrzebne kartki z atlasu samochodowego na adres domowy). Za Strzegomiem pczt.

IMG_9718

W Bolkowie nocleg w gospodarstwie agroturystycznym Pod Lipami (polecamy).

 

Dzień piąty.
Bolków – Świny – Pogwizdów – Jastrowiec – Lipa – Dobków – Świerzawa – Sędziszowa – Sokołowiec – Proboszczów – Pielgrzymka – Nowa Wieś Grodziska – Skorzynice – Zbylutów – Chmielno – Żeliszów – Bolesławiec – Dobra – Kliczków – Osiecznica – Przejęsław. 94 km.

W Dobkowie dyskotekowy Jezus (zob. także tu i tu).

IMG_9732

W Bolesławcu przerwa na obiad. Niestety brak przygód i zdjęć (przepraszam, Pola!).
W Przejęsławiu nocleg w agroturystyce Gościniec Wrzos.

 

Dzień szósty.
Przejęsław – Świętoszów – Rudawica – Żagań – Miodnica – Dobroszów – Nowogród Bobrzański – Krzywaniec – Wysoka – Łagoda – Żarków – Chojnowo – Bobrowice – Dychów – Krosno Odrzańskie. 103 km.

Przed Żaganiem uwaga czołg.

IMG_9740

W Miodnicy przerwa na lody pod pawilonem handlowym. Bar Ułański nieczynny.

IMG_9743

IMG_9747

W Nowogrodzie Bobrzańskim przerwa na obiad, potem ucieczka przed burzą przez las po wertepach i bruku. Kilka kilometrów za więzieniem w Krzywańcu przejście przez grożący zawaleniem drewniany most nad kanałem Bobru.
Za Bobrowicami (?) uwaga UFO.

IMG_9749

Nocleg U Władka w Krośnie Odrzańskim. Chwilę po rozładowaniu rowerów urwanie chmury. Hałaśliwych panów z pokoju obok uciszyłam uprzejmością („Pani życzenie jest dla nas rozkazem”). Znów trafiłam trójkę w totka.

IMG_9753

Wyjazd.
7 km. Pociąg do Zabrza.

(Z podziękowaniami dla Tadeusza za pomoc przy wyborze kasków).

IMG_9629

Dzień pierwszy.
Zabrze – Gliwice; pociąg do Kędzierzyna-Koźla; Kędzierzyn-Koźle – Większyce – Radziejów – Pociękarb – Bytków – Urbanowice – Gościęcin – Naczęsławice – Wróblin – Stare Kotkowice – Głogówek. 46 km.

W Kędzierzynie schowaliśmy się przed burzą na końcowym przystanku autobusu nr 1 i zjedliśmy migdały. Potem podszedł do nas starszy pan z wielką kanapą na małym wózku. Bał się, że piorun uderzy w rączkę (kiedyś jak żona w burzę pracowała w ogrodzie, to walnęło w haczkę; żona trzy metry dalej poleciała, ale nic jej się nie stało, bo trzonek był drewniany), ale poszedł, bo nie chciał, żeby kanapa całkiem przemokła.

Aż do Nysy tablice przed miejscowościami były podwójne.

IMG_9648

Schronisko młodzieżowe w Głogówku zastaliśmy zamknięte. Chłopcy na boisku powiedzieli, że na drzwiach powinna być kartka z numerem telefonu, ale nie było. Zatrzymaliśmy się w hotelu Fantazja. W pizzerii zamówiliśmy tak wielką margheritę, że połowę musieliśmy zabrać ze sobą. Na noc zamknęliśmy ją w łazience.

 

Dzień drugi.

Głogówek – Mochów – Błażejowice – Mionów – Wilków – Rostkowice – Solec – Biała – Wasiłowice – Grabina – Korfantów – Wielkie Łąki – Myszowice – Jasienica Dolna – Mańkowice – Kubice – Wyszków Śląski – Konradowa – Nysa – Biała Nyska. 65 km.

Nad ranem usłyszałam ochrypły głos pytający w kółko „Czy wie-rzysz? Czy wie-rzysz?”. Po przebudzeniu zorientowałam się, że to sierpówka, i pomyślałam, że nie powinna mnie o to pytać.
Przy porannej kawie spotkaliśmy fruczaka gołąbka. O pełnej godzinie zegar na ratuszu zagrał Dobry Jezu, a nasz panie.

IMG_9680

Po drodze na polach stada bocianów.
W Jasienicy Dolnej zatrzymaliśmy się pod lipami nieopodal kościoła. Starszy pan z domu naprzeciwko przyniósł nam śliwki („Ale to nie moje, u farosza zebrałem”) i długo zabawiał nas rozmową. Niestety na koniec opowiedział trzy nieśmieszne dowcipy, w tym dwa seksistowskie. Potem zapadliśmy w drzemkę, z której obudziła nas psychodeliczna melodyjka. Myśleliśmy, że to znowu zegar, ale po chwili nadjechał samochód z lodami.
Nocowaliśmy we wsi Biała Nyska (którą miejscowi odmieniają rzeczownikowo). Nie podobało nam się.
Trafiłam trójkę w totka.

 

Dzień trzeci.

Biała Nyska – Siestrzechowice – Kwiatków – Buków – Kalków (Kałków) – Broniszowice – Śliwice – Otmuchów – Sarnowice – Ligota Wielka – Lubiatów – Głęboka – Starczówek – Osina Wielka – Ziębice – Lipa – Czerńczyce – Sieroszów – Jaworek – Ząbkowice Śląskie. 64 km.

W Ziębicach zatrzymaliśmy się na obiad. Z Wikipedii dowiedzieliśmy się o Karlu Denkem. Odebrałam wygraną, kupiłam kolejne losy; pan w kolekturze miał zeza i życzył mi szczęścia. Adam zwiedził muzeum* i sfotografował wystawioną tam tarczę strzelniczą z XVII–XVIII wieku przedstawiającą Żyda z czerwonym serduszkiem w żółtej aureoli.
Za Ziębicami spotkaliśmy sukę miłości, w Czerńczycach było ładnie, w Sieroszowie pałac i święty z dziwnym wyrazem twarzy.
Nocowaliśmy w ząbkowickim OSiR. Wieczorem była burza, a potem chmury, więc nie widzieliśmy spadających gwiazd.

IMG_9697

___________
* Adam: „Pani, która oprowadzała, zaprowadziła mnie do ostatniego pokoju w podziemiach:
– Tu jest najstarsza część wieży, mamy w niej wystawę świętych, tu, proszę, ołtarz przenośny. To pomieszczenie to była w XVII wieku cela dla skazanych na śmierć głodową. A tam, gdzie stoi ten XIX-wieczny aniołek, widzi pan, było okienko”.

IMG_9318m

wewte »