Są takie wspomnienia z dzieciństwa, dla których nie zostało rozstrzygnięte, czy należą do starszej z moich młodszych sióstr, czy do mnie. Czasami się o to kłócimy. Rodzice, świadkowie tamtych zdarzeń, wiadomo: są stronniczy (oczywiście tylko wtedy, gdy przyznają rację siostrze). Dlatego nie wiem, która z nas mówiła na koty „nionio” i która asystowała pradziadkowi przy porannym goleniu a potem jadła z nim jajecznicę.

Nie wiem też, która z nas dzieliła wszystkie żywe stworzenia na dwie grupy: „gizące i scypiące” oraz pozostałe, i gdy natykała się na jakąś nieznaną istotę, zaczynała od przypisania jej do jednej z tych kategorii.
Któregoś razu właśnie ta z nas miała nocować u babci. Nad łóżeczkiem wisiał obrazek.
– Kto to jest? – zapytała właśnie ta z nas.
– Matka Boska – opowiedziała babcia.
– Giząca i scypiąca?