2010 Październik

10.2010


– Poszukam, ale niczego nie obiecuję, żebyś potem nie miała do mnie pretensji – powiedziała szefowa.
– A kiedyś miałam? – spytałam zdziwiona.
– Nie wiem… Może miałaś, ale nie wypowiedziałaś.
– To tak, jakbym nie miała…

Śniło mi się, że miałam dziecko, bardzo małe, parodniowe. Któregoś wieczora zorientowałam się, że chyba przez cały dzień nic nie jadło.
– Jadłeś coś? – zapytałam.
– Batonika – odpowiedziało, bezbłędnie wymawiając R.
– To nie wystarczy.  Powinieneś jeść co najmniej jeden duży posiłek dziennie. Będziesz o tym pamiętał?

W marcu zainstalowałam tutaj licznik. Na dole bloga pokazuje podstawowe statystyki, a na osobnej stronie jeszcze mnóstwo ciekawych rzeczy, na przykład z jakiego adresu ajpi i z jakiej przeglądarki było wchodzone i kiedy, na jakiej wielkości monitorze oglądane i jak długo, itd.
Najbardziej lubię zakładkę „Sł. klucz. z wyszukiwarek”. Zagapiłam się i nie notowałam, a jak się okazuje, mam dostęp tylko do statystyk z ostatnich dwóch miesięcy – ale i tak. Słuchajcie:

chodze w chodakach
bystrzyca cycki
perfumowane chuje
chloroform na majtkach
mnie chloroformem
lizanie butów szklarska poręba.

Ania rozmawia z Tasją. Wyjmuję aparat. Trzask migawki, Tasja odwraca się w moją stronę.
– May I? – pytam.
– Yes – odpowiada Tasja. – I have no soul, so it can’t be taken.

Pewnego razu dzik wyszedł na łąkę i zobaczył cielaka. Cielak miał trochę zbyt kędzierzawe futerko, ale poza tym był bardzo ładny, więc dzik podszedł do niego.
– Dasz się zaprosić na spacer po lesie? – zapytał.
Cielak spojrzał na niego wielkimi oczami, w których dzik pięknie się odbijał.
– W lesie są dusiołki – powiedział.
– Nie ma! – odparł dzik. – Nie ma żadnych dusiołków. Są za to pyszne żołędzie.
– Nie lubię żołędzi – cielak liznął zasmucony pysk dzika. – Ale lubię sól.
Dzik był słony od potu, bo cały dzień biegał po lesie.
Cielak lizał dzika swoim wielkim szorstkim jęzorem przez dwie godziny. Lizał go mocno, czule i dokładnie, po całym ciele – było to dość niezwykłe i bardzo przyjemne.
– Muszę już iść – powiedział w końcu dzik. – Odprowadzisz mnie kawałek?
– Nie mogę – odpowiedział cielak. I dodał z prostotą: – Nie zauważyłeś łańcucha?
Po powrocie do lasu dzik długo myślał o cielaku i długo czuł na sobie ślady jego liźnięć.
Było mu trochę smutno – no bo co zrobić z takim cielakiem?