2011 Luty

02.2011


Paweł wychodził pierwszy. Zamykał furtkę i podnosił głowę. Piotr stał w oknie. Paweł uśmiechał się do niego i odchodził. Potem się popsuło.
Paweł wyszedł, zamknął furtkę, nie podniósł głowy. Na myśl o Piotrze stojącym niepotrzebnie w oknie zrobiło mu się bardzo smutno. Piotr nie wstał od komputera. Wpatrywał się w monitor i myślał o Pawle patrzącym w puste okno. Było mu bardzo smutno.

Wydaje mi się, że to była młodsza z moich młodszych sióstr*.
Kiedy była mała, mówiła czasami marudnie:
– Chcę czegoś…
– Ale czego? – pytaliśmy pełni najlepszych chęci.
– Nie wiem… – odpowiadała bezradnie. – Czegoś…
– Jeść?
– Nie, nie jeść. Czegoś.
– Pić?
– Nie.
– Bawić się?
– Nie.
– Spać?
– Nie. Chcę czegoś…
– Ale czego?
– Nie wiem…

Była w takich razach bardzo nieszczęśliwa. Odczuwała jakiś brak, ale nie potrafiła go określić, a my nie umieliśmy jej pomóc. Potrzeby, których nie da się nazwać, trudno zaspokoić.

* Marcin twierdzi, że to jednak był brat, ten dziś czternastoletni. Bardzo niewykluczone. Niestety mam kiepską pamięć, a poproszona o pomoc mamrot przyprawiła mnie o konfuzję, twierdząc, że to mogła być nawet panna To.

Kiedy urodziła się starsza z moich młodszych sióstr, panna To, miałam trzy lata. Przenieśliśmy się wtedy na trochę do babci.
U babci wszystko odbywało się według z góry ustalonego harmonogramu, który musiał być przestrzegany co do minuty. Nienawidziłam tego. Codziennie to samo. Wczesna pobudka, mycie zębów, śniadanie, spacer, drugie śniadanie, spacer, obiad, spacer, kolacja, kąpiel, spać.

Spacery przebiegały według z góry wyznaczonych tras. Do wyboru: park, ogródki działkowe, plac zabaw. W parku były groby, w ogródkach działkowych żurawina na kisiel, a na placu zabaw – karuzela.

Kiedy siedziałam w krzesełku, widziałam, że oś kręci się najszybciej. Dużo szybciej niż krzesełka. Więc któregoś razu poprosiłam babcię, żeby postawiła mnie na osi. Stanę na jednej nodze, zmieszczę się. Babcia zaczęła mi tłumaczyć, że oś jest nieruchoma. Nieruchoma? Przecież widzę, że się kręci, i to szybko. Uparłam się, babcia ustąpiła.
Okazało się, że miała rację. Chyba nigdy nie byłam tak zaskoczona jak wtedy.