2012 Listopad

11.2012


We wtorek wypiliśmy z S po dwa piwa w Cafe A. Wracałam tramwajem i potem na piechotę wzdłuż parku S, ulicą M. Ciemno tam w nocy jak nie przymierzając, ale że nigdy sobie do serca nie brałam, żeby po parku nie po ciemku, bo się zasadniczo niczego nie boję, tylko pająków, to poszłam tamtędy jak nieraz.

Idę, trochę powłóczę lewą nogą, opowiadam sobie w myśli wkurzające historie; często tak robię w wolnych chwilach. Dopracowuję właśnie szczegóły sceny kulminacyjnej, szlifuję pełen złych emocji dialog, kiedy czuję jak ktoś, kto najprawdopodobniej biegł za mną – bo kiedy to teraz w pamięci odtwarzam, to słyszę szybkie uderzenia miękkich podeszew i przyspieszony oddech – trąca mnie delikatnie w łopatkę, jak ktoś znajomy, kto chciałby, żebym się odwróciła. Nie odwracam się, bo nagle wyrwana z zamyślenia reaguję raczej powoli. Przy prawym uchu słyszę psiknięcie, na moim policzku ląduje spora ilość czegoś, co w konsystencji przypomina żel KY. Odwracam głowę i kątem oka widzę, jak mężczyzna w ciemnych spodniach, skórzanej kurtce i bluzie z kapturem ucieka po mostku.

Nie przestraszyłam się. Nie krzyknęłam. Nie zatrzymałam się, nie zwolniłam kroku ani go nie przyspieszyłam. Machinalnie wytarłam policzek szalikiem. Zdziwiłam się. Pomyślałam, że napastnik musiał być trochę rozczarowany brakiem reakcji. Weszłam do domu. Powąchałam szalik. Pomyślałam, że chciałabym mieć takie odczynniki jak dziadek patolog. Żeby potwierdzić albo wykluczyć. Poszłam do łazienki, umyłam twarz. Zadzwoniłam do Adama. Wrzuciłam do pralki wszystko, co miałam na sobie, wzięłam prysznic. A potem się wkurwiłam.

Szykowałam się do wyjścia z domu, bo chciałam tylko zostawić rzeczy i jechać do Adama, i myślałam, że nieno. Że właśnie że pójdę dokładnie tą samą drogą, bo będę chodzić po mieście, jak mi się podoba. Młotek może wezmę, ha, do obrony albo do zabicia, albo klucz szwedzki, niesłusznie zwany francuskim, chuj mnie obchodzi, że zabijanie jest nielegalne, a i owszem, i nie wstydzę się, niech nie wyobrażają sobie, niech sobie nie myślą. Może nie jestem już tak silna jak wtedy, kiedy położyłam na rękę wszystkie lesbijki w Toruniu, może mój młotek nie ma rozdwojonej końcówki, może nogą trochę powłóczę, ale nie będzie mi jeden z drugim w kapturze kurwa psikał.

Nie wzięłam młotka ani klucza. Poszłam na tramwaj ulicą M. Nikogo po drodze nie spotkałam.

Słowa kluczowe 8 w formie wiersza, proszę bardzo. Ortografia i interpunkcja moje, poza tym bez ingerencji.

Chyba by dużo zdań, muchy dla chłopczyka.
Rajstopy supeł, cipka i pokrzywy…
Wąchaj pyton łajzo, ruchaj mnie do szału.

Wisielec, nie patrzeć w twarz.
Jak mnie ruchał na strychu –
dziecko nie mówi, bo patrzył w lustro.

Kiedy wazelina twardnieje –
o czym opowiada statek widmo,
co mówi obłączek paznokci?

Starość – wizje, obrazy, zmyślenia.
Śpiwory, chloroform, porno –
zamknąłem oczy i odleciałem.

Przedawkował, znajomi uciekli.
Gęsia stopka głęboka i powierzchowna.
Muchy w odkurzaczu, muchy dla chłopczyka.

Wujek ma POChP,
ślimak po śmierci nasrał nam do gitary.
Wąchaj pyton łajzo, ruchaj mnie do szału.

Dostałam od Adama gablotkę z szesnastoma przegródkami. Umieściłam w niej następujące przedmioty:

kostka do gry plastikowa biała;
kostki do gry obsydianowe, sztuk sześć;
dziupla luzem mała;
(do czwartej przegródki Adam włożył karteczkę)
kamyki, szkiełko i gumowa żółta choinka lub zatyczka do ucha, znad morza;
ostrzeżenia z bibułek papierosowych, umieszczane w opakowaniach przed piątą od końca bibułką, dużo;
uszko od stłuczonej filiżanki;
pryzmat szklany;
śruba z nakrętką stalowa duża;
papierowe kółko z opakowania lekarstw, z napisem LOVE, oraz kawałek rośliny przypominający małą włochatą łapkę;
znalezione w fortach czerwone pokrętło z trójkątem oraz wróżby z ciasteczek z wróżbą, sztuk dwie;
bączek plastikowy czarno-srebrny;
wyrwane zęby trzonowe moje, sztuk dwie;
złota dziesięciorublówka z 1899 roku, po prababci;
znalezione jednogroszówki, sztuk dwie;
nakrętka stalowa duża.


Więcej zdjęć tu. Przeważnie Hel. Kliknąwszy itd.

Tym razem alfabetycznie, wiersz może później. Pogrubione szczególnie polecam uwadze. Pisownia oryginalna.

chybaby dużo zdań
cipka i pokrzywy
co mówi obłączek paznokci
czy należy wciągać brzuch
czy woda święcona może mieć dziwny zapach
dlaczego lizbijka chce być męzczyzn
dlaczego noworodki maja wenflon w główce
dlaczego sokrates porównuje do siebie bąka
dziecko nie mowi bo patrzył w lustro
gęsia stopka głęboka i powierzchowna
jak długo rozklada się zdechła mysz
jak mnie ruchał na strychu
jak wyglada roslina ohydka
kiedy wazelina twardnieje
książki które były zwierzętami
kuć moją chuć
kuzie podeszwa slub w kosciele
kwiat dziecinstwa slownik
muchy dla chlopczyka
muchy w odkurzaczu
napisy na butelkach brajlem 2012
nasrał nam do gitary
o czym opowiada statek widmo?
papież sen łowi ryby
pęcherz pod językiem kota
przedawkował znajomi uciekli
rajstopy supeł
ruchac do zatarcia
ruchaj mnie do szału
ruchanie poduszki
rysunek zmyślonego ptaka
salceson w piachu
skup skup strojow ludowych z lat 50
starość – wizje, obrazy, zmyślenia
szczur chłop małorolny
ślimak po śmierci
śpiwory hloroform porno
wąchaj pyton łajzo
wiersze porno – erotyczne – pidżama – pidżamy
wisielec nie patrzec w twarz
wujek ma pochp
wymien postawowe elementy brzytwy
za ile sprzedać w skupie złomu baterię łazienkową
zamknąłem oczy i odleciałem
żeliko imię męskie
żona wytargała