2014 Marzec

03.2014


Była dziś u nas mama, przyniosła stokrotki w doniczce. Przyjechała po hauskyjzę; od teściowej dostałam, bo uwielbiam, ale część z żelatyną. Na koniec mama powiedziała, że coś nam pokaże, i wyjęła z plecaka zawiniątko z białej flizeliny. Rozpakowałam je ostrożnie i zobaczyłam Konika Zagłady.
– Chcesz go? – zapytała mama.
Pewnie, że chciałam. Konik Zagłady sprowadzi klęskę na moich wrogów. Płacz, zgrzytanie zębów i wstyd. Tak będzie.

IMG_5477

IMG_5480

IMG_5483

Radeczek: Obejrzałem godzinny film pt. Ostatnie 24 h z życia skazańca. Znane są wśród potępionych przypadki prób samobójczych. Jeden przez rok zbierał barbiturany i połknął trzydzieści tabletek pół dnia przed egzekucją. Straż więzienna zapakowała go do helikoptera, polecieli do szpitala, tam zrobili mu płukanie żołądka i takiego odklejonego, ze śliną cieknącą z ust, zawieźli z powrotem do więzienia, by – naturalnie – o ustalonej przez gubernatora porze posadzić go na krześle elektrycznym.

(Otwieram autobiografię Poety. [Ale nie mojego męża, żeby było jasne.] Na stronie tytułowej nabazgrana dedykacja. Znam ją, nie czytam. Kiedy się obudzę, będę na siebie trochę zła. Potem zdjęcie, czarno-białe. Podpis pod zdjęciem.)
Kilkuletni chłopiec – w sukience, tak wtedy ubierano dzieci – z ufnym uśmiechem patrzy w obiektyw. To ja.
(Pisze Poeta. Na następnej stronie czarna ramka, w ramce to:)
A, o.
([No, dziwne, wiem, ale to przecież sen.] Potem listy Poety.)
Kiedy postanowiłem studiować medycynę, prawo, wiedziałem, że udało mi się uciec od literatury. Miałem zostać lekarzem, dyplomatą.
(Zredagowałby się, zdecydował, myślę. List od ojca.)
Drogi synu, odezwij się czasem do matki. Napisz, że tęsknisz, że ładnie wygląda w tej nowej sukience.
(List Poety do matki.)
Droga mamo, tęsknię. Podoba mi się Twoja nowa sukienka, ładnie w niej wyglądasz.
(Yyy? Komentarz Poety.)
Te dwa listy napisał mój ojciec. Oszczędzę sobie komentarza.

(Całą następną stronę zajmuje reprodukcja obrazu. Płótno wypełnia gruba kobieta. Przez niemal zupełnie przezroczystą koszulę nocną prześwituje bardzo jasna skóra. Kobieta siedzi na brzegu łóżka, spokojna i dumna, trochę bokiem, ale patrzy na wprost. Na wysokości wzgórka łonowego koszula ma romboidalne wycięcie, jak w tych poszewkach na kołdrę, w które zawsze zaplątują się nogi. W wycięciu koszuli widać pulchną białą cipę, z pojedynczymi czarnymi włosami, cienkimi i długimi jak łapki pajęczaków.)