2014 Lipiec

07.2014


jf20140720

Kiedy się tłumaczy albo przy redakcji sczytuje przekład z oryginałem, to trzeba coś zrobić, żeby się nie pogubić w linijkach i żeby się książka nie zamykała. Do pilnowania linijek używamy pocztówki obciążonej smartfonem, do niezamykania Adam ma solidny, wypełniony piaskiem podajnik do taśmy klejącej. Pocztówka Adama nie jest najlepsza, bo się ślizga, ale przetłumaczył z nią już dwie książki, więc się przywiązał.
Niedawno Adam powiedział, że kupił dla mnie prezent. Parę dni później listonosz przyniósł niedużą ciężką kopertę. W środku był bardzo dziwny wielbłąd. Postawiłam go na stole i zaczęłam się przyzwyczajać do jego psiej twarzy i kocich łap. Kiedy Adam wrócił do domu, był trochę rozczarowany.
– Myślałem – powiedział – że jak coś jest przyciskiem do papieru, to jest jednak większe.
A ja doszłam w redakcji do tego momentu, że mi się książka zamyka. Wiembłąd, bo tak ma na imię, świetnie sobie radzi.

Adam wybierał najdziwniejsze z myślą o mnie. Mówi, że nie wiedział, że porno.

IMG_6644

IMG_6649

IMG_6655