Dziś, teraz. Ciepły wiosenny wieczór. W-wa, bloki, za oknem kilku mężczyzn. Piją piwo, rozmawiają. Jeden ma bardzo dźwięczny głos, melodyjny, leniwy, i mówi, jakby śpiewał.

Niech będzie nas dwóch, nie przeżyje. Niech będzie nas trzech, nie przeżyje. Niech będzie nas czterech, nie przeżyje. Niech będzie nas pięciu. Niech będzie nas pięciu.
Cały czas niech chodzi dalej. Cały czas niech chodzi dalej.
Ale zesrać się, ale srać na niego. Normalnie na kamerach. Normalnie na kamerach go kurwa. I tego bejsbola łam mu na dupsku. I tego bejsbola kurwa.

No pij to kurwa piwo, pij piwo. Co jest, kurwa ty? Co jest, ja pierdolę. Ja nie chcę.
Dobra weź mi piwo. Powiedz, że to nie jest dla ciebie, że to jest dla wujka. Dla brata powiedz, dla brata.
Małolat dawaj. Widziałeś go? Małolat dawaj. Ale będzie wkurwiony. Ale będzie wkurwiony, jak przyjdzie, ty.
Sprzedali ci colę? Sprzedali ci colę? Spierdalaj.
Ale dlatego kurwa i dlatego kurwa, dlatego go widziałem. I mówię, ty weź kurwa, ty weź się kurwa.

Normalnie w ramach podziękowania puszczam im właśnie Jarretta.