Parę dni temu, przejście podziemne przy Placu B. Rano, tłum, wszyscy się spieszą. Patrzę. Chłopak w dużych słuchawkach i dziewczyna w dużych słuchawkach. Są osobno i idą osobno, chociaż w tym samym kierunku. Ostrość wzroku ustawiona na gdzieś indziej. Niechcący potrącają się ramionami. Nie przepraszają się, nawet na siebie nie patrzą. Trochę zmieniają trajektorie i idą dalej.