Ulica G, ciepły majowy wieczór.
Mały chłopiec z plastikowym pistoletem (marzycielsko): Ach, gdyby ten pistolet był prawdziwy…
Ojciec (rzeczowo): Tobyś zastrzelił.
Chłopiec (entuzjastycznie): Zastrzelił!
Ojciec (nadal rzeczowo): Więcej niż Breivik.