Telefon w środku nocy. Przepraszam, powtórz, nie słyszę, przerywa. Potem się czeka. Kiedy człowiek idzie po złą wiadomość, ale jeszcze nie wie, czy ona będzie dobra, czy zła, zawsze jest nieznośnie ładna pogoda, a słońce bardziej niż zwykle oślepia. – Miałem kalejdoskop. Zaglądałem do środka, patrzyłem na kolorowe zełka. Nie żeby; uwaga się sama odwraca. Powietrze było jak ze szkła, ostre przejrzyste, pamiętałem jakieś nuty, litery numery. – Teraz długo będziesz miał dystans do błahych spraw. Ale to też minie.