Wieczorem przyjechali motocykliści. Akurat zapadaliśmy w letarg po obiedzie w restauracji (co my tu mamy bez mięsa… pomidorowa, żurek, flaki…). Skuliliśmy się na łóżku pod szarymi kocami, nie lubiliśmy, nasłuchiwali. Któryś otworzył drzwi do naszego pokoju, zapalił światło, głośno kichnął do środka i nie zgasiwszy światła, zamknął drzwi. Zajęli pokój obok. W nocy byli cicho, rano okazali się całkiem mili.

We wtorek znowu pojechaliśmy do Ustrzyk. Kiedy wsiedliśmy do pekaesu, kierowca rozmawiał akurat z pasażerkami o ludzkiej arogancji.
– Jakaś pycha go pochłonie, a to jest kawał gupola. Pan kierowca! Jest udowodnione, że im więcej kto ma mądrości i wiedzy, tym bardziej się niży… I jeszcze mi przyszło do głowy takie zdanie, że tak jest w Biblii napisane: nie siadaj na pierwszych siedzeniach, bo ktoś cię wyprosi i będzie ci głupio; a jak siądziesz z tyłu i ktoś cię zaprosi, to będzie ci miło.
– A do kościoła to tutaj?
– Nie, na następnym zakręcie.

W Ustrzykach w restauracji Eskulap promocja: zestaw obiadowy, pomidorowa + pierogi ruskie, za jedyne 17 zł. Z ciekawości sprawdziłam – osobno pomidorowa kosztowała 5, a pierogi 12.
Zamawia się, dają paragon z numerkiem, jak jest gotowe, przez mikrofon mówią numerek.
– Dziękuję za paragon – dziękuje chłopak przede mną.
– Ale będzie panu potrzebny numerek – nalega barmanka. – 22, zapamięta pan?
– Zapamiętam – uśmiecha się chłopak. – Nic innego mojej głowy nie zaprzęga.

Poszliśmy na Rawki, pogoda paskudna, wiało padało. Do dolnej krawędzi swojej foliowej pałatki taśmą do kneblowania przykleiłam kamyki, dzięki temu się nie podwija, kolana mniej mokną. Do schroniska pod Małą Rawką dotarliśmy przemoczeni i zmęczeni. Rozwiesiliśmy rzeczy gdzie się dało, przysiedliśmy się do najbardziej na pierwszy rzut oka nietowarzyskiej dziewczyny w jadalni, zamówiliśmy grzane piwo. Strasznie było fajnie, dziewczyna nic nie mówiła, tylko parę razy się uśmiechnęła, przyszedł kot. Potem wszystko się zmieniło. Dziewczyna zaczęła z nami rozmawiać, turyści zaczęli grać na gitarze i śpiewać (jakieś Stare Dobre Małżeństwa i Bukowiny, Whisky moja żono, wreszcie nawet Uciek ła do windy), a na koniec przyszedł zgarbiony chłopak w ciężkich okularach, przysiadł się bez pytania i próbował przepędzić kota. Kot tu zostaje, oznajmiłam mało sympatycznie. Kot został, chłopak jeszcze bardziej się zgarbił. Ale potem przyszli jego koledzy i koleżanka, przysiedli się bez pytania, śmierdzieli i hałasowali. Uciekliśmy na stryszek. Ledwie zasnęliśmy, przyszli i nas obudzili. Wtedy po raz pierwszy pomyśleliśmy, że trzeba będzie zmienić góry.

[zdjęcia]