Chcąc sprawdzić, co o śmierci dziadka Bubu pisałam w swoich pamiętnikach, zdjęłam pudło z szafy. W zeszycie z przełomu czerwca i lipca 1998 znalazłam kilka zanotowanych wypowiedzi siedmioletniej wówczas Zosi.

Wiesz, że palenie odstrasza diabły? Nie diabły, tylko te, no, komary. …Nie umiem odróżnić diabłów od komarów, dziwne.

Chciałabym, żeby Bóg był człowiekiem. Wtedy byłby król i Bóg byłby wszędzie. I wtedy dowiedziałabym się, jak on wygląda.
Jestem ciekawa, co się wydarzy w przyszłości. Jestem ciekawa jak wydra morska.
O piance na piwie: To jest wyspa, na której w domku są czarownice.
Ale najbardziej chcę wiesz czego? Jezusa na ziemi. I całej wiedzy, jaką można zdobyć. I żeby ludzie nie byli źli. I żeby ciągle w telewizorze były Muminki. 

Wiesz, czego diabły chcą? Żeby ludzie jak najdłużej żyli. I grzeszyli.

O czerwonej plamie na szybie okna w dachu: Wygląda mi to na krew. Może jakiś ptaszek usiadł i mu leciało z gardła.

Czas to jest labirynt, z którego się nie można wydostać. Czas to labirynt, a labirynt to czas. W powiedzeniu tak nie dla duchów, ale dla ludzi, to jest jakbyś zrobiła błąd w życiu i już nie mogła się z tego błędu wydostać. I dlatego czas jest labiryntem… W ogóle to jest dosyć skomplikowane.