Ostatnio czas upływa mi na wymyślaniu prezentów (na świętach u babci Ka ma być 18 osób). Poniżej prezent dla dwuletniego siostrzeńca, który po rodzicach odziedziczył zainteresowania motoryzacyjne. Osoba kierowcy miała być subtelnym nawiązaniem do wypchanej kury, która towarzyszyła państwu To w wycieczce żukiem po Estonii. Mademoiselle Blanche zauważyła jednak: „Kura wygląda jak strapiony orzeł w koronie. To w ogóle nosi znamię narodowego uniesienia, taki orzeł/kura w polskim 126p”.