Był początek wiosny, szalała śnieżna zamieć. Lola Amatorka czekała w Cáfe Atodáfe na Walę, kuzynkę.

Wala chodziła z Łańciem od lat, chyba szesnaście miała, jak się poznali. Układało im się różnie, ale przeważnie jakoś, a jak przepili kasę, którą im dziadek Łańcia dał na obrączki, to po całej rodzinie złoto zbierali, żeby przetopić, i zebrali, więc na facebooku ma Wala w informacjach, że jest z Użytkownikiem Łańcio Ł-ski zaręczona.

– Jak będę wychodzić za mąż – mówiła Wala – zaproszę na wesele wszystkich. Nawet tatę i ciotkę S, i wujka pedofila.

– Super – odpowiadała Lola wesoło. – Tylko, jeśli można coś zasugerować, zmień pana młodego.

Ale ostatnio pojawił się Cichy. Zdrady nie było, coś jednak było, coś się działo, coś zdarzyło. Lola nie wnikała, ale wyglądało na poważnie, a Wala tak jakby odżyła.

Szczęknęły drzwi Cáfe Atodáfe, do środka wpadł zimny podmuch, Lola dostała gęsiej skórki. Wala była zmarznięta i wyraźnie przybita.

A potem Łańcio się dowiedział. Wala mu powiedziała, bo miała wyrzuty sumienia i poczucie obowiązku, a te dwa uczucia zawsze przeżywała najmocniej i bardzo dotkliwie.
Że jest Cichy, że coś było, coś się dzieje, się zdarzyło.
– Z Cichym – wyznała Wala – mogę rozmawiać o rzeczach, o których nie mogę rozmawiać z tobą. O książkach, o Paradżanowie, o kaczce, która zniosła jajko, z którego powstał świat.
I raz, dostała Wala od Łańcia z jednej, dwa, dostała Wala od Łańcia z drugiej strony.

– Walu – zdenerwowała się Lola – Walu, rzuć go. Są dwie rzeczy, na które nigdy nie można pozwalać. Bicie i
– Ale ja jestem taką pizdą… – jęknęła Wala żałośnie.
– Cipą – poprawiła ją Lola. – Pizdą to jest moja szefowa.
– Boję się, że jak odejdę, to on coś sobie zrobi… Albo zacznie pić…

Po tym, jak Wala dostała raz i drugi, Łańcio zarządził:
– Naprawiamy związek. Będziemy się starać. I nie będziesz się z nim kontaktowała. To jest warunek.
A następnego dnia rano poszedł do kościoła, wyspowiadał się i pomodlił, a potem zrobił Wali śniadanie do łóżka.

– Śniadanie do łóżka? – Skrzywiła się Lola. – Rozlana kawa i okruchy pod tyłkiem. Przereklamowane i do dupy.

Ale czy Wala mogła tak zostawić Cichego, tak bez słowa? Tak się nie robi. Cichy był dla Wali ważny i ogólnie bardzo w porządku. Należało mu się wyjaśnienie. Więc jak przyszła do pracy, to się Wala zalogowała do poczty i zaczęła pisać mejla. Mejl był długi, jeszcze nie skończyła, a już zaczęła mieć wyrzuty sumienia.
Wzięła telefon, wykręciła numer Łańcia.
– Łańcio, słuchaj, ja cię strasznie przepraszam. Ale ja uznałam, że jednak muszę napisać do Cichego. Chcę mu powiedzieć…
– Wiem – przerwał jej Łańcio. – Właśnie to czytam. Powinnaś wyrzucić drugie zdanie i