(Kość dostałam od Aerte, znalazła ją na plaży. Noszę ją wszędzie ze sobą, zabijam nią ludzi, jak mnie wkurzą. Dziś w fokarium na przykład była grupka hałaśliwych dziewczynek. Kościłam je kością, to znaczy zataczałam w ich stronę kością kręgi i kreśliłam nią krzyżyki. Jedna z dziewczynek zauważyła moje zabiegi, spojrzała zaniepokojona na kość i zapytała „Co to jest?”. „To – odpowiedziałam z kamienną twarzą – jest kość, która sprowadza śmierć”. Dziewczynka zbladła, wycofując się, powiedziała „Oookej…” i dołączyła do koleżanek. Wychodziliśmy z fokarium żegnani nerwowymi szeptami).