Opowiadałam Adamowi, że kiedy byłam mała, mówiłam o sobie w drugiej osobie liczby pojedynczej. Pewnie dlatego, że inni tak się do mnie zwracali. Jesteś głodna, zbudowałaś zamek, musisz iść spać, i tak dalej.
A kiedy robiłam coś obrzydliwego i Dorośli prosili, żebym przestała, odpowiadałam z obleśnym uśmiechem: „Lubisz to robić”.

Chwilę później do naszego pokoju weszła szefowa. Akurat obydwoje rozmawialiśmy przez telefon.
– A, rozmawiasz – powiedziała szefowa. – To potem do ciebie przyjdę.
– Do kogo? – spytałam Adama, kiedy wyszła.
Adam wzruszył ramionami:
– Do ciebie.
Szefowa wróciła po paru minutach.
– Przyszłaś do ciebie? – zapytałam.

Niedługo potem pojawił się Darek. Mieliśmy iść razem do Uli.
– Zadzwoniła do mnie Ula – oznajmił – i powiedziała „Najpierw ty”.
– „Najpierw ty”?
– Tak.
– Ale kto?
– „Ty”.
– Ty?