Orkan Grzegorz przewiał mnie dziś prawie do kości. Justyna powiedziała mi o Cimitirul Vesel, Piotr, że jest kolor, który nazywa się caput mortuum, a panna To zamówiła płyty z muzyką z samego Irbilu. Mama zaczęła od „Wiem, że nie lubisz, jak dzwonię”, Aga życzyła mi słońca, między innymi, babcia K. przede wszystkim zdrowia, a z teściową rozmawiałam o sztormie. Terapeutka spytała, co czuję, Locha o dzieci, i kiedy („Nie? A to świnie”). A Adam zrobił tiramisu.