Pytania i zdania

komentarze

A   B   C   D   G   I   J   K   L   M   N   O   P   R   S   Ś   T   U   W   Z   Ż


 

A

A jest jeszcze całe jelito cienkie do zbadania…
[Adam, w podszytej tęsknotą zadumie, podczas rozważań o ograniczeniach kolonoskopii]

Ale już niedługo będzie obrzydliwość na nim.
[Adam, usłyszawszy o kolejnych nieetycznych poczynaniach pewnego dziennikarza]

Ale niech ona się nie drze tak. Powiedz jej, że zaraz dojdę, zaraz dosłownie. Do ojca zadzwonię. Niech ona nie drze tej gęby. Halo! Halo? Halo…
[dziewczyna w tramwaju do telefonu]

Ale są te preparaty, takie dobre na pamięć, yyy… jak to się nazywało…
[starsza pani w tramwaju]

Ameryka też jest na wyspie, a przesyłki dochodzą.
[Darek]

A nie uważacie, że strzelanie z balonów jest zabawne?
[Iwasz, z kamienną twarzą]

A otóż ci powiem, że moja cierpliwość jest na wykończeniu.
[dziewczyna w tramwaju] 

A te nasze Maryje Boskie ze wstążeczkami – one grają, jak wiatr śpiewa.
[Zoś]

A w lesie jest teraz cudownie i pachnie trupem.
[nocny esemes od Agi wracającej do domu na rowerze] 

A żeby ci chorągiewka uschła!
[do uczestnika demonstracji w niepopieranej sprawie]


 

B

Biały kotek zgubił się. Prosimy o pomoc w odnalezieniu kotka.
[ogłoszenie na latarni w parku Morskie Oko] 

Biskup ma biszkopty.

Bo człowiek tak ma, że krwawi, jak się przedziurawi.
[Marcin i jf, obserwując golącego sobie głowę Przemka]

Bo ludzkie życie to mgnienie oka w kosmosie.
[jakaś pani w autobusie 116]

Bo trudno zobaczyć brak.
[S, kiedy skarżyłam się, że jak zamieniłam okulary na soczewki, to prawie nikt nie zauważył]

Braci się nie traci.
[hasło na murze]

Brud i bakterie zginą bez trudu.
[hasło z reklamy Domestosu]

Budzisz się w momencie, kiedy nie powinieneś zasypiać.
[Adam (?), kontekst zapomniany] 

Był czas na czułości. Jest już po dziesiątej.
[Adam?]

Był rozbawiony i wstrząśnięty zarazem, to jest: uszczęśliwiony.
[T. Mann, Śmierć w Wenecji, przeł. L Staff]


 

C

Caryce są puszczalskie.

Chciałbym móc sobie wyobrazić taki wiersz, jakiego ja nie mógłbym napisać, i jest mi bardzo trudno, bo nie mogę sobie wyobrazić, czego nie jestem w stanie sobie wyobrazić.
[S] 

Chwileczkę, tylko się ogarnę po poprzednim kliencie.
[pani w banku do kolejnego klienta]

Chwile krótko trwają.
[Vrubelek] 

Cierpienie po planowej operacji to dobry trening przed śmiercią albo ciężką chorobą.
[Marcin, przy okazji rozważań o fenomenologii bólu]

Ciesz się każdym dniem, jaki jest dzisiaj.
[pani w kolejce na poczcie, przysłane przez Grzegorza Ósmego]

Co ty wiesz o Kirgizji?
[ojciec do młodszej z moich młodszych sióstr, powątpiewająco]

Czego nie rozumiesz w słowie „nie”?
[Basia]

Czekam z ręcznikiem papierowym.
[w odpowiedzi na zawierającą wzmiankę o katarze zapowiedź rychłego przybycia]

Czekanie na pociąg jest głupie.
[Mamrot]

Człowiek jest tylko człowiekiem. Po to Bóg stał się człowiekiem, żeby być trochę człowiekiem.
[Radeczek] 

Człowiek potrzebuje zachęty do istnienia. Dlatego trzeba go dużo chwalić, kiedy jest jeszcze malutki.

Czołgaj się nadal po własnych śladach.
[instrukcja postępowania po wpadnięciu pod lód, autentyczna]

Czy da się wycenić minione zdarzenie?

Czy jeśli przy opisywaniu świata człowiekowi coraz częściej nasuwa się słowo „barbarzyńcy”, to znaczy, że barbarzyńcy nadeszli, czy że człowiek się zestarzał?

Czy mam degustację na twarzy?
[Herr Krullick]

Czym cię wziął? Czym cię wziął? Duszeniem? Ale w parterze?
[Zoś do Ludwika po przegranej walce]

Czy możesz powtórzyć? Bo byłem tak zachwycony sobą, że się zredagowałem, zanim popełniłem błąd.
[S do Marcina] 

Czy można sobie wmówić zawroty głowy?

Czym się różni hipster? Ma ray-bany bardziej.

Czy nieskończoność jest zwinięta normalnie, czy jak wstęga Moebiusa?

Czy od czasu rozmówek o seksie i miłości poczynił pan jakieś postępy w nauce łatwego języka?

Czy pigułkami antykoncepcyjnymi można popełnić samobójstwo?
[Staś]

Czy rybiki dlatego są światłoczułe, że jedzą papier fotograficzny?
[por. hasło rybik cukrowy w wikipedii]

Czy ten esemes o krwi był wcześniej i zawiesił w czasie?
[wiadomość od lekarza, w odpowiedzi na moją o pobieraniu krwi]

Czy ty, jako poeta, cieszysz się z tego Nobla?
[Szymon W. do Adama, po Noblu 2011] 

Czy wierzysz w życie po pracy?

Czy wszyscy mają pary?! Pytam, czy wszyscy mają pary?!
[nauczycielka do grupy małych dzieci na przystanku, histerycznie]

Czy zamknięte pistacje są lepsze niż puste?

Czy zimą drzewa mają sny? I czy śnią razem, czy każde ma inny?

Czy żmija może mieć wściekliznę?

Dać palec, to weźmie resztę.
[Michał]


 

D

Daniel rucha kozy {numer telefonu}
[napis markerem w tramwaju]

Danusia donosi.
[a może już nie, bo ją zwolnili]

David miał taki okres, że krytykował wszystko, co robiłam, i jak na przykład upiekłam ciasteczka, to powiedział, że są za płaskie.
[Momo]

Demokracja jest okrągła jak pomarańcza.
[Radeczek i jf]

Długo cię znajdę?!
[odezwanie dresiarskie grożące, zasłyszane bodaj na jakimś osiedlu]

Dobra, to czekam, czekam jak najszybciej.
[jakiś człowiek w komunikacji miejskiej]

Dobrze, że jesteś, bo ja zmieniłam telefon i mi wszyscy z książki poginęli.
[kobieta do telefonu, podsłuchane w pociągu]

Dokąd mam się udać? …Jak dotrę pod palmę, dam znać.
[chłopak w tramwaju do telefonu] 

Do not approach or pet these dogs.
[usłyszane przez Julię w pociągu za granicą, o psach policyjnych]

DREWNIAK – ŚMIESZNY SUM. Nadaje się do akwarium towarzyskiego, warto zadbać, by miał możliwość ukrycia się w ciągu dnia w piasku, poprawia to jego ogólne samopoczucie.
[z opisu aukcji na allegro]

Drzwi zamykają się automatycznie. Nie dopychać.
[kartka na drzwiach w biurze]

Dwunasty raz patrząc na to, dopiero dostrzegłem.
[S]

Dziękuję pani szczęśliwie.
[jedna pani w tramwaju do drugiej, ze względu na jakąś drobną przysługę]

Dziewczyny na bilbordach wyglądają jak trupy.

Dzisiejszy dzień śnił mi się w nocy.
[kolega z pracy po dniu, o którym wiadomo było, że będzie bardzo ciężki]

Dziś jestem na to za stary.
[Marcin]


 

G

Gdybym był katolikiem, tobym się za ciebie modlił.
[Darek]

Gdybyś się zastanawiała, czy w którymś punkcie nie masz racji, to nie – masz we wszystkich.
[urażony krytyką znajomy do mojej koleżanki z pracy]

Gdzie filozof nie może, tam Boga pośle.

Glosolalia to mówienie językami, na ogół niezrozumiałymi.
[z wikipedii]

Głodnemu uderz w stół.
[przysłowie] 


 

I

I brakuje tam jednego numeru, nie powiem ci którego, i nie dlatego, że wiem którego, ale dlatego, że nie wiem którego.
[Adam]

Idzie pająk, niedopająk…
[Adam]

Idzie żmija niedożmija. Jak ugryźnie, będzie wyjazd.

Imię jakieś miało, ale cierpiąc, straciło. Jajo niepisklęce, z mdłości wynikłe.

Ile to ma obejrzeń?
[Staś o filmiku na jutubie] 

I spadło osiemnaście płatków śniegu.
[Adam rano przez telefon]

I ten pies na Paluchu tak się bał, tak się bał, był zupełnie jak człowiek, jak zaszczute zwierzę.
[pani w tramwaju, zanotowane przez Adama]


 

J

Ja chciałam zapytać o rzeczy zapomniane.
[szefowa na cotygodniowym zebraniu] 

Jak było, tak nie ma.
[przejęzyczenie szefowej] 

Jakbym była mądrzejsza, to wymyśliłabym ciętą ripostę.
[panna To w odpowiedzi na jakąś złośliwość Frunca]

Jak ci w tym nabiale?
[przegięty kasjer Piotruś do koleżanki, spożywczy na rogu]

Jak człowiek leży z wrzątkiem, to się nie rzucam całym cielskiem, nie? Wiadome!
[podsłuchane w tramwaju]

Jak człowiek osteoporozę ma, to powinien być trochę grubszy. A mój mąż też ma, i cukier, ale jeszcze chodzi, jeszcze głowa jako tako pracuje, to najważniejsze. Ja to i oporozę, i cheloster mam, i cukier. A moja córka to z nerwów cukier dostała.
[dwie starsze panie w tramwaju]

Jaki gwar, jaka młodość; krążę, ukrywam się, czekam.
[esemes spod pawilonów]

Jak już kogoś dręczyć, to tak, żeby mieć z tego przyjemność.
[Marcin]

Jak ktoś widzi ptaka, to go widzi. Czy można zobaczyć zmarłego? Nie.
[bohaterka jednego z programów w telewizji TLC]

Jak się puka w szybkę akwarium odpowiednio wolno, to rybom się dostosowuje puls i zdychają.
[Herr Krullick]

Ja myślałam, że jak coś jest ładne, to się wszystkim podoba.
[babcia Agi] 

Ja proponuję stronić od sarkazmu.
[Radeczek]

Ja snuję historię, która może nie mieć żadnego sensu, ale z drugiej strony – może mieć.
[Radeczek]

Ja tutaj bardzo polubiłam bawoły. Są piękne, zamyślone, brodzą po polach różowych i mają wielkie rogi.
[Aerte z podróży]

Jej nie jest w stanie pokonać ani mikrob, ani makrob… Ona intelektualistką nie jest, książki se kupiła na wyprzedaży…
[Radeczek o pewnej znanej publicystce]

Jestem najedzona, mam ochotę na romans.
[atrakcyjna blondynka w Przekąskach Zakąskach, przysłane przez Radeczka] 

Jestem strasznie pijany, pomyliłem Migotkę z Włóczykijem.
[Marcin]

Jestem tępym narzędziem w rękach kata.
[pani w tramwaju]

Jesteś mym światłem, pysiaku.
[napis flamastrem na płycie chodnikowej przy parku S.]

Jeśli nie wiesz, kim jesteś, to pewnie jesteś agnostykiem.

Jezu, ja jestem tak leniwy, że nawet mi się nie chce myśleć.
[Staś]

Jeżozwierz jest gryzoniem? A nie kujonem?
[Iza] 

Już spakowałam walizkę, muszę kupić tran i łzy.


 

K

Karmnik deratyzacyjny nr 1. Nie ruszać!

Karo, mam prośbę. Opowiesz mi, kim był Casanova, jak wrócę?
[esemes od mojego piętnastoletniego brata]

Karo nie lubi lubić, Karo lubi nie lubić.
[Marta] 

Każda foka ma swój cel.
[pani z fokarium]

Każdy z was pewnie kiedyś słyszał przejmujący jęk lokomotyw.

Kiedy byłeś złym człowiekiem, byłeś gorszy niż ja.
[do Adama]

Kiedy kazali mi usiąść i poczekać, już wiedziałem, że coś jest nie tak.
[Marcin o lekarzach i pielęgniarkach]

Kiedyś ugryzła mnie żabka, złapała mnie żabka za palec.

Kiedyś wszystkie morza będą martwe.
[Adam?]

Kochałem kiedyś Magdę Grochowską z Ciechanowa.
[fraza po której ktoś trafił na jesień fetyszysty] 

Komuś będziesz musiał powiedzieć, jak nie pani w sklepie, to matce.
[w rozmowie o pierwszej miesiączce]

Kości zawsze bolą.
[starsza pani w autobusie]

Księżyc to placebo.
[Marcin]

Kto ma pszczoły, ten ma miód, kto jest w ciąży, ten ma płód.

Kto publicznie dopuszcza się nieobyczajnego wybryku, podlega karze aresztu, ograniczenia wolności, grzywny do 1.500 złotych albo karze nagany.
[art. 140. Kodeksu wykroczeń]

Kurier nie dojechał.
[sekretarka]


 

L

Lato 2010 już w sprzedaży.
[hasło w witrynie biura podróży, Kraków]

Lepszy październik niż w dupie wziernik.
[autorstwo i kontekst zapomniane; prawdopodobnie moje, prawdopodobnie przy okazji rozmowy z Adamem o kolonoskopii, patrz pierwsze hasło na stronie]

Lepsze ścierwo pod prześcieradłem niż ojciec na dachu.
[Radeczek] 

Lubiałem pracować w Coca-Coli, ale odeszłem, bo lubię zmiany.
[nowy dyretor handlowy w pewnym wydawnictwie]

Ludzie mali lubią pluć.


 

M

Mademoiselle, jak śnieg? To odwilż chwilowa, ryzyko gołoledzi z rana. Łatwo się będzie wyrypać, przewrócić w sensie. Takie ryzyko, jak się heartache leczy prozakiem.
[esemes od Radeczka]

Makaron w trakcie gotowania podstępnie zwiększa swoją obojętność.
[przejęzyczenie do Radeczka]

Mam dwie wiadomości, dobrą i złą, i nie wiem, która jest która.

Miałem kolegę, który wciągał aspirynę nosem… Szczerze mówiąc, nigdy go nie lubiłem.
[Staś]

Mi to tu pasuje.
[z mejla współpracownika] 

Mocze prosimy stawiać za parawanem.
[kartka na ścianie w szpitalu u T] 

Mogę zachwycić się kimś, kto jest uczciwy w tym, że oszukuje.
[Adam]

Mój telefon nie musi mnie wyrażać.

Muszę sprawdzić, czy mój telefon mruczał.
[Staś o swojej komórce, ustawionej na wibracje]


 

N

Nabrać powietrza. Wypuścić. Nie oddychać. Nabrać powietrza. Wypuścić. Nie oddychać.
[technik w pracowni rezonansu magnetycznego do pacjentki, słyszane przez drzwi] 

Na cmentarzu zabronione są głośne ze śmiechem rozmowy.
[autentyczny napis na tablicy przy cmentarnej bramie]

Nadam anagram telegramem.
[Marcin, wybierając się w środku nocy na pocztę główną]

Najadłam się po kokardę.
[Natalia po kolacji]

Najszybszy but teraz ma własny mózg.
[Hasło na bilbordzie z piłkarzem o twarzy kretyna] 

Nie chcę, żebyśmy tracili czasu, boję się, że zasypiemy gruszki w popiele.
[mężczyzna w tramwaju] 

Nie-chłopak pali lub nie pali.
[Marcin i jf; nie-chłopak – chłopak, z którym się jest, kiedy jest się samemu]

Niech mi złamał pan serce odezwie.
[gdzieś (prze)przeczytane albo (prze)usłyszane]

Niedźwiedź i nie chcę wiedzieć.
[Adam (?)]

Nie jedz zimnego sera, bo dostaniesz obstrukcji.
[dziadek (?) Marcina] 

Nie ma czasu na myślenie.
[Ola, w odpowiedzi na moje „pomyślę nad tym”]

Nie martw się, jeszcze pojedziemy razem do Jerozolimy.
[Adam W.]

Nie mogę znaleźć słowa i dlatego mógłbym mówić przez najbliższe pół godziny.
[Olo]

Nie mów do mnie „nie krzycz na mnie”!
[kolega z pracy do mnie, krzycząc, właśnie z taką intonacją, jaką sugeruje brak przecinka / dwukropka]

Nieskończoność jest męcząca i nudna, zwłaszcza w drugiej połowie.
[Marcin i jf za Allenem]

Nie tak szybko, żeby pan zająca nie złapał.
[Instytut, rehabilitantka do ledwo idącego pacjenta]

Nie wiedział, w którym kościele komu bije dzwon.
[Olo]

Nie wiesz gdzie iść? Pójdziesz do piekła!
[por. Albowiem tym samym jest błądzić i grzeszyć (Paramnides); prawda wiary]

Niewykluczone, że znowu będzie zima. I będziemy musieli to wszystko – roztopy, gówna psie, niepokoje – przeżyć jeszcze raz.
[wiosną]

Nigdy z nią o tym nie rozumiałem.
[literówka w powieści kolegi o tym, jak mu matka umarła]

Nikogo jak ciebie nie kochałem nigdy.
[podsłuchane w tramwaju]

No bierz no kurwa kurę.
[z nagrania o forfitterze; zob. także piosenkę MerCa ‚N CeZika]

No masakra, po prostu masakra, ścięłam się zdeka, oszukaństwo takie to było, że to szok.
[dziewczyna w tramwaju]

…no nie wiem, czy ci psychologowie na tej psychologii są psychologiczni, czy…
[dziewczyna na ulicy]

No ought from it is as it is.

No to sobie pogadali. Jak dupa ze słońcem.
[Blanka]


 

O

O Boże, gadamy na mój rachunek? No to pa!
[dziewczyna w tramwaju]

Obszedłem cały park; wziąłem garść orzechów i nie ma komu dać.
[starszy pan, który wołał wiewiórkę] 

Obrócić uchwyt w prawo. Wypchnąć płaty drzwiowe na zewnątrz tramwaju.
[autentyk, umieszczona na drzwiach tramwaju instrukcja postępowania w razie niebezpieczeństwa]

Odchodzę w ciemność niemej kołdry.
[Olo]

Oddam ci jutro i nie chcę już o tym rozmawiać.
[Darek pożyczywszy ode mnie pieniądze, zanim zdążyłam cokolwiek powiedzieć]

Odegnę kapturek futerkiem do dołu, bo mnie mizia.
[jedna pani do drugiej w zatłoczonym pociągu; przysłane przez mamrot]

Odwołuję wszystko, co powiedziałem do tej pory.
[Olo]

Okienko dziękczynne, przepraszamy.
[kartka w okienku na poczcie, przeprzeczytanie]

Ona chciałaby mieć ciastko i zjeść ciastko, i jeśli da się z ciastkiem zrobić jeszcze coś trzeciego, to to też.

Ona ma trudną urodę… Na gruncie retoryki konserwatywnej można by powiedzieć, że jest po prostu brzydka.
[Radeczek]

Orient chłopaki, pały idą.
[młodzi dresiarze na ulicy]

Owdowiałe skarpetki szybko umierają.


 

P

Pana to poznaję po flądrze.
[kelnerka do S]

Pan będzie uprzejmy mnie skasować.
[kobieta w tramwaju, podając mężczyźnie bilet]

Panie motorniczy, pański pojazd szynowy krzyczy.
[Adam w tramwaju, w którym nagranie z nazwami przystanków puszczono wyjątkowo głośno]

Pan se wybuduje stopień, jak pan lubi, i pan sobie postoi na stopniu, jak ma pan taką manię.
[pani w tramwaju do pana w tramwaju] 

§ 13: There is no § 13 in this agreement.

Pieniądze i wartości są zabezpieczone zamkiem zegarowym.
[napis na drzwiach banku]

Pies w wykładzinie dziurę wygryzł, a on zamiast kupić klej, ćwiartkę kupił. No ręce opadają, na wszystkie strony ręce opadają.
[kobieta w parku do telefonu]

Pies ze złamaną się nie zająknął.
[Filip o niedostatecznej promocji] 

Pieśni liturgiczne z towarzystwem orkiestry.
[z plakatu w tramwaju]

Piję za twoje zdrowie, Misia, bo mlekiem się nie upijesz, tylko się żaby zalęgną. Ja się opiłem mleka z Biedronki i rekonstrukcji dostałem.
[mężczyzna z puszką piwa do motorniczej w tramwaju]

Po ibupromie szczęście jest lepsze.
[jeżeli paracetamol jest tabletką szczęścia] 

Pomyliłem się w diagnozie, ale nie wiem, czy to dobrze, czy źle.
[mój przyjaciel psychiatra] 

Poproszę kawę latte, ale bez mleka.
[pani w kawiarni, przysłane przez Radeczka]

Powiedział, że mnie zna, ale okoliczności temu nie sprzyjają.
[Książę] 

Pójdź, umyj stopy, jeśli nie masz co robić.
[matka do ucznia S]

Prątkująca grzechotnica! Weneryczny potwór prątkujący! Przyszła do suki.
[wariatka w tramwaju do jakiejś, najprawdopodobniej nieznanej sobie, dziewczyny]

Proszę panią, proszę się do mnie odzywać w słuchawce, bo bez rozmowy nie ma konwersacji. Jak pani porozmawia, to będzie wymiana zdań. 
[wróżbita Maciej, przysłane przez Radeczka]

Prosz wybaczy zwok.
[początek mejla od współpracownika, któremu posypały się polskie znaki]

Proszę księdza, czy mógłby pan zapalić światełko?
[Adam podczas pierwszej spowiedzi, bo przy konfesjonale było za ciemno, żeby odczytać grzechy z karteczki]

Przechodzimy rowerem… przeprowadzamy… nie przejeżdżamy.
[policjant na pasach]

Przenieśli bibliotekę, poszedłem piechotą.
[chłopak w tramwaju do telefonu] 

Przepraszam bardzo, czy może pani zmienić te nazwy, które się… hm… mówią?
[pasażerka do motorniczej tramwaju]

Przepraszam, musi pani chwilę poczekać, bo tu się wdało opóźnionko.
[recepcjonistka u dentysty]

Przepraszam, że tak niekulturalnie stoję do ciebie plecakiem.
[jeden chłopak w tramwaju do drugiego]


 

R

Rano się obudziłam, dostałam kawę zbożową, parówkę i chleb.
[Zosia o pobycie w szpitalu]

Raz raz witamy was w kościele ulicznym kościele bez ścian i drzwi.
[chrześcijanin uliczny do mikrofonu]

Rąbkiem uczniowskiego swetra polerował wypalcowaną cukiernicę swojej polonistki ukradkiem.
[S o Adamie] 

Rzeczywistość jest brzydka, ale przynajmniej się rusza.
[prawda sformułowana na podstawie porównania listopadowego wieczoru z oświetlonym billboardem, na którym była reklama samochodu; Marcin i jf]


 

S

Schody w świątyni umysłu są kręte i skrzypią, a powietrze na strychu składa się z drobinek kurzu. W szpitalu woda jest gorzka, a powietrze zatrute.
[Marcin i jf]

S napisał list, ale nic z tego nie wyszło. [resp. S napisał list, ale to (nic) nie pomogło.]
[Michał]

Sopranistki są naiwne i zazwyczaj mają złamane serce.

Sprzedam tanio ziemię rolną w grądy polewne gmina rzaśnik rośnie tam na niej wiklina i krzaki.
[ogłoszenie internetowe, autentyczne]

Stawką w tej grze jest wykluczenie.
[prowadzący z jakiegoś konkursu w telewizji TLC]

Strzelba jak miotła, kiedyś sama wystrzeli.
[przekręcenie Frunca]

Szpetna budka z wódką wyrosła przy Morskim Oku.
[nagłówek prasowy]

Szukam jakiegoś verde, ale coś kwaskowego, wie pani, takie do domowej kłótni.
[pan w sklepie z winami, przysłane przez Radeczka]

Szum jest przejawem entropii.
[wykładowca od „filozofii wschodu i zachodu”, opowiedziane przez pannę To]


 

Ś

Ślepe oko widzi czarne światło.

Ślusarz był blady i nienawidził mnie.
[Julian Tuwim, Ślusarz]

Śmierci podatki, diabłu ogarek.
[Marcin, po moim przezrozumieniu „śmierć i podatki” – „śmierci podatki”]

Śmierć przecina nic życia.
[literówka w przekładzie]

Śmieszy mnie, jak jest indeks i nagle się pojawiają postaci z kosmosu – Jewtuszenko, Jewtuszenko, Jezus Chrystus.
[Adam]


 

T

Ta książka tak bardzo mi się podobała, że gdybym nie był uczciwy, posiadłbym ją ostatecznie, mówiąc, że zgubiłem.
[Olo o pożyczonym od moich rodziców egzemplarzu Bakakaju]

Tato, ten chłopiec jest podobny do ciebie.
[chłopiec w księgarni do ojca]

Toaleta nieczynna, prosimy załatwiać się na własną rękę.
[kartka na drzwiach łazienki w jakimś szacownym centrum prasowym, przysłane przez Radeczka]

To było jego życie, nie jakieś tam „realia”!
[Adam o Korczaku]

To był wtorek, tak, bo wstawałaś jutro rano.
[Adam]

To drzewo jest chore i zagraża bezpieczeństwu.
Drzewo posiada pień z trzech stron wzdłużnie pęknięty. W nasadzie korony jest widoczne głębokie pęknięcie, które mimo związania korony grozi rozłamaniem. Drzewo zostanie usunięte na podstawie prawomocnej decyzji zezwalającej na jego usunięcie i będzie zastąpione innym drzewem jesienią tego roku. 
Dodatkowe wyjaśnienia można uzyskać:
pod nr tel. …
pod adresem …
[kartka na drzewie w parku]

To ja idę sobie, bo, nie daj Boże, będę tu przypadkiem.
[androgyniczny chłopak w Barze Kawowym P] 

To, jak długo człowiek myje zęby, jest miarą jego dojrzałości.
[ze snu]

To jest głupie jak barszcz!
[Frunc, przysłane przez pannę To]

To ty urodziłeś we mnie tą wieczną dzidzię.
[Natalia do Wojtka]

Trwa defloracja dysku twardego.
[przeprzeczytanie; chodziło o defragmentację]

Trzydzieści trzy lata to taki wiek, że jeśli nie umrzesz teraz, to potem już zawsze będzie za późno.
[Marcin, jf]

Tu jest Madzia pogrzebana!
[S, coś odkrywszy] 

Tysłuchaj, masztusz? Nobo mówiłeś ostatnio, że w ratuszu pracujesz.
[mężczyzna w tramwaju do telefonu] 


 

U

Uciśnij człowieka, nie dłoń.
[czyli „Miażdż bliźniego” (por. „Bierz Fichtego”); literówka przy przytaczaniu hasła reklamowego Milki „Uściśnij człowieka, nie dłoń”]

Upodobanie do chodzenia na skos jest oznaką przewrotności.
[Marcin i jf] 

Uważaj, bo mi zetrzesz rysy twarzy.
[reakcja na nadmiar czułości, przysłane przez zaczarowany filet] 

Uważaj, bo panią torbą walisz.
[jedna pani w tramwaju do drugiej]


 

W

W XXI wieku nie ma jesieni i wiosny.

Waran jest bardziej maszynowy, a po człowieku tak tego nie widać.
[Marcin]

Wbiłem sobie coś w rękę, nie wiem dokładnie co, kiedy szedłem szukać szynki, zostawionej gdzieś przez mojego znajomego.
[podsłuchane w tramwaju przez Izę, koleżankę z pracy]

Widzew kuca przy siku.
[hasło zauważone przez Pannę To na murze w Łodzi]

Wiem, że jestem gówniarzem, ale nie cierpię, kiedy ktoś tak do mnie mówi.
[Staś]

Wierzą mi tysiące, setki, dziesiątki ludzi.
[wróżbita Maciej]

Wiesz, i byłyśmy tam, no nie, taki koleś zajebisty ci mówię, zajebisty, taki wiesz wysoki, przystojny tak wizualnie bardzo, ale wiesz, tak wizualnie. No i podchodzimy i gadamy potem, on tańczy też z nami, no i wizualnie spoko wszysko, ale potem kończymy i wiesz, cośtam mamy porozmawiać, a on ci powiem po prostu nudny, tylko taki wizualnie, wiesz.
[dziewczyna w kawiarni Szlafrok do koleżanki, zanotowane przez Radeczka] 

Więcej go słyszę w radiu, niż z nim rozmawiam. Jak zauważy, że mu się mówi „Dzień dobry”, to czasami odpowie. Jesienią liści nie grabi. Tyle mogę o nim powiedzieć. 
[z gazety, sąsiadka o jakimś pośle/kandydacie]

Wiosna wyszła, choć najokrutniejszy miesiąc kwiecień dopiero przed nami. Idę sobie Krakoskim, jedna sędziwa dama o proletariackiej powierzchowności woła: Stefan! A Fausta widziałeś?!
[Radeczek]

Właśnie puściłam – i zachwiałam się.
[starsza pani w tramwaju]

Woda święcona pachnie grzechem.
[Telemach, tutaj]

Wszyscy życzliwi to donosiciele.

Wszystkie reguły dotyczące dobrych manier można w gruncie rzeczy sprowadzić do zasady, że należy oszczędzać innym zakłopotania.

Wszystkie robactwo nam dała Ameryka.
[pan w parku]

Wszystko jest w Porządku.
[napis na śmieciarce]

W weekend poznałam kobietę z wielką twarzą.
[Natalia]

Wydał bardzo zły tomik i chodzi z nim jak pies z kulawą nogą.
[S o poecie X] 

Wymasuję panu i gratis dojadę również z koleżanką.
[napis na ulotce agencji towarzyskiej] 

Wypijmy za to, żeśmy lepiej skończyły niż nasz pan od polskiego! …Chociaż, koteńku, czy ja wiem? Spójrzmy na mnie…
[Radeczek]

Wy się martwicie tym, że się rozstajecie już? Rozmawiacie o tym? Czy jeszcze sobie nie zdajecie sprawy z tego?
[kobieta w tramwaju do chłopca] 

Wystawiona zostanie popielniczka przy stole w bramie do której zapraszamy wszystkich palących na czas palenia.
[tabliczka informacyjna w Cafe B.]

W zdrowym brzuchu zdrowy duch.

Wzrok mi się rozcieńczył.
[Filip, upiwszy się]


 

Z

Zacieramy ręce, gdy konkurencja je załamuje.
[Hasło reklamowe spółki udzielającej kredytów, przystanek Aleja Z.]

Zacznę, co skończyłem.
[przejęzyczenie w wymyślanej historii]

Za oknem zapada śmierć.
[przeprzesłyszenie Adama, w oryginale zmierzch]

Zapewniłem ci dzień.
[Vrublini do Marcina] 

Zaraz was zaczepię, bo wyglądacie jak buddyści, i wam nawsadzam. Się mszczę, bo sama kiedyś byłam. Buddysta? Whhhwh. Buddysty duch nieczysty.
[kobieta na dworcu w Pruszkowie]

Zawsze, ale to zawsze jestem daleki od generalizacji.
[Olo i jf]

Zawsze w takich momentach myłem zęby.
[Adam? kontekst zapomniany] 

Za wszystkość i nicość!
[toast Marcina]

Z braku laku i kit dobry.
[zasłyszane po drodze]

Ze względów bezpieczeństwa, nie wolno pozwalać innym osobom (w szczególności dzieciom i zwierzętom domowym) zbliżać się do urządzenia, gdy jest użytkowane.
[z instrukcji obsługi urządzenia do ćwiczeń, tzw. agrafki; przysłane przez pannę To]

Znaczy, nie wiem, czy to jest jego dziewczyna, ale jest.
[chłopak w tramwaju do telefonu] 

Zobaczyłem, że nie mam stopy, i wpadłem w panikę.
[z reportażu o rekinach]

Zrobię ci jesień z dupy średniowiecza.
[autor zapomniany, niechcący]


 

Ż

Że za późno, niechcący na pewno – i chybabym zabił, gdybym tam był.
[kontekst zapomniany]
 
 


  1. zaczarowany_filet

    Mam takie: „Uważaj, bo mi zetrzesz rysy twarzy” – jako reakcja na nadmiar czułości.

  2. jesień fetyszysty

    Dodano :-)

  3. zaczarowany_filet

    A i jeszcze mam takie z tramwaju, bo widzę, że tu dużo.
    Z głośnika: Następny przystanek, Młodzian w wieku gimnazjalnym: Alaska!

skomentuj