podróże


Pajęczyca ci zreperuje.

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

podróże


podróże


img_2627

img_2660

img_2663

img_2680

img_2763

Więcej tu.

podróże


cam00315

podróże


img_2159

(Albo chorigami 2. Por. chorigami).

podróże



 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

podróże


IMG_0278

IMG_0409

IMG_0518

Więcej zdjęć tutaj.

podróże



 
 
 
 
 

podróże


Dzień dziewiąty.
Słońsk – Kłopotowo – Witnica – Dębno – Zielin – Mieszkowice – Macierz – Moryń – Stare Objezierze – Czachów – Piasek. 100 km.

Zaraz za Słońskiem żurawie. Jeden odłączył się od stada i zawrócił.

IMG_9870

IMG_9875

W Kłopotowie nielegalnie promowaliśmy się przez Wartę. Poziom wody był tak niski, że prom szorował brzuchem po dnie. Za człowieka płaci się tyle samo co za zwierzę (1 zł).

IMG_9880

Nocleg w gospodarstwie agroturystycznym w Piasku. Ostatnich sześć kilometrów brukowaną piaszczystą drogą przez las.
Znowu trafiłam trójkę w totka.

 

Dzień dziesiąty.
Piasek – Krajnik Górny – Krajnik Dolny – Krzywin – Kłodowo – Żarczyn – Baniewice – Banie – Parnica – Łozice – Rokity – Pyrzyce – Obromino – Letnin – Brzesko – Ślazowo – Przelewice – Kłodzino – Rosiny – Płońsko – Laskowo – Równo – Laskówko – Jagów – Chrapowo. 105 km.

W pierwszej części dnia dużo pod górkę i pod wiatr. Przerwa na obiad w Pyrzycach.
W Przelewicach odebrałam wygraną i kupiłam kolejne losy. Pani w kolekturze nie miała zeza i nie życzyła mi szczęścia.
Za Płońskiem zapadł zmierzch, wiatr osłabł, dzikie zwierzęta wyszły na pola. Kilka saren przebiegło nam drogę. Jadąc przez las między Laskówkiem a Jagowem, trąbiliśmy i dzwoniliśmy, żeby ostrzec dziki. Małe złe psy w ciemności są straszniejsze niż za dnia.
Do gospodarstwa agroturystycznego, w którym zarezerwowaliśmy nocleg, dotarliśmy tuż przed dziesiątą.

 

Dzień jedenasty.
Chrapowo – Pełczyce – Bolewice – Przekolno – Granowo – Krzęcin – Chłopowo – Rębusz – Starzyce – Bierzwnik – Przeczno – Breń – Łasko – Wygon – Chyże – Zatom – Bogdanka – Rogoźnica – Pustelnia – Załom – Człopa. 87 km.

Brzozowy robot przy wjeździe do Zatomia. Podobne widzieliśmy w Ślazowie.

IMG_9886

Po drodze spotkaliśmy źrebaka Cytrynkę. Nie jedliśmy obiadu. Z Bogdanki do Pustelni dojechaliśmy drogami, których nie ma na Google Maps (w atlasie samochodowym były).

 

Dzień dwunasty.
Człopa – Trzebin – Drzonowo Wielkie – Jaglice – Wołowe Lasy – Trzcianka – Łomnica – Pokrzywno – Kłoda – Kotuń – Piła. 65 km.

Dworzec w Pile w remoncie.

IMG_9904

Dworzec w Bydgoszczy w remoncie. Dworzec w Gliwicach też w remoncie i dworzec w Kędzierzynie też. A nosić po schodach rower z bagażem jest naprawdę trudno. A jak ktoś jest z wózkiem albo na wózku? I te remonty jakby nie przewidują na przykład podwyższania zbyt niskich peronów.

IMG_9907

W sumie 952,63 km.
Mydło 2/3, chińskie zupki 0, przebite dętki 0.
Maksymalna prędkość ok. 50 km/h (ja) i ok. 54 km/h (Adam).
Więcej zdjęć tu, mapa tu.

podróże


Dzień siódmy.
Krosno Odrzańskie – Osiecznica – Maszewo – Miłów – Bytomiec – Rąpice – Kłopot – Białków – Cybinka – Sądów – Radzików – Rzepin – Ośno Lubuskie – Gronów – Chartów – Słońsk. 96 km.

Rano odkryliśmy, że pan Władek jest zapalonym kolarzem – całą jedną ścianę restauracji zajmują dyplomy i puchary, w tym dyplom za podróż dookoła Europy.
W Maszewie myszka.

IMG_9754

Droga do Kłopotu.

IMG_9760

I Kłopot.

IMG_9762

W Rzepinie zatrzymaliśmy się na obiad, odebrałam wygraną i kupiłam kolejne losy. Pan w kolekturze nie miał zeza, ale życzył mi szczęścia jak tamten.
Nocleg w agroturystyce Nad Rzeczką w Słońsku (polecamy). Postanowiliśmy zostać tam na dwie noce, zwłaszcza że gospodarz, pan Henryk – członek Towarzystwa Przyjaciół Słońska i prezydent Rzeczpospolitej Ptasiej, jak się okazało – zaproponował, że pokaże nam kościół i izbę pamiątek.

 

Dzień ósmy.
Słońsk. 30 km.

Rano pod sklepem grzecznie witam się z pijakiem.
– Dzień dobry.
Pijak szeroko rozstawia ramiona, kłania się i mówi:
– Jesteś coraz ładniejsza. Zostaniesz moją żoną?
– Już mam męża.
– Wiem, wiem… Miałem żonę. Na rękach mi umarła. Tak tylko drgnęła, raz i drugi, i umarła – mówi pijak i zaczyna płakać.
Nie wiem, co powiedzieć, bo co? „Przykro mi”? więc tylko stoję bez sensu i patrzę.
– Czterdzieści siedem lat! Czterdzieści siedem. W Szczecinie w szpitalu leżała, w krzakach spałem… Ale ja stąd wyjadę. Bo co tu jest do roboty? Żonę sobie znajdę i wyjadę. Ale nie taką dziwkę, jak te tutaj. Dziwki takie, tylko by piły i paliły. Nie dla mnie.

Dawny kościół joannitów brandenburskich, obecnie katolicki (więcej tu).

IMG_9786

Przed izbą pamiątek okazały drewniany papież wyrzeźbiony przez jednego z więźniów słońskiego więzienia, w którym pan Henryk przez lata był strażnikiem.

IMG_9793

W izbie pamiątek (więcej tu) najróżniejsze eksponaty: neolityczne toporki, przedwojenne niemieckie dokumenty, poniemieckie i przywiezione ze wschodu sprzęty domowe, książki, pocztówki, nuty, święte obrazki. W domu pan Henryk pokaże nam jeszcze miniaturowy Koran znaleziony przez jego matkę w ruinach pałacu oraz wyłowione ze strumienia sygnet i arabską monetę.

IMG_9803

Krótka przejażdżka po wale przeciwpowodziowym do Kłopotowa i z powrotem do Słońska przez Budzigniew i Jamno. Na Stacji Pomp wystąpiliśmy o obywatelstwo Rzeczpospolitej Ptasiej, między rzeką a wałem spotkaliśmy borsuka. Na nadrzecznych łąkach widzieliśmy setki krów i koni we wszystkich kolorach czekolady.

IMG_9830

Po obiedzie pan Henryk oprowadził nas po młynie (więcej tu). Młyn należy do największego w okolicy hodowcy bydła rzeźnego, ale Towarzystwo Przyjaciół Słońska ma klucze.
– Te krowy nad rzeką – pytam – to jego?
– Jego. Żyją tam właściwie półdziko, przez cały rok. Cielą się, pasą.
– A konie?
– Też na mięso, Hiszpanie kupują.

IMG_9849

– Czy można gdzieś tu w okolicy kupić ziemię?
– Ja będę sprzedawał. Działkę z domem, po synu. Zginął w wypadku. Ta agroturystyka, to wszystko, to było robione pod niego. Lubił to, czuł. Młodszy. Starszy nie czuje.

podróże


Wyjazd.
7 km. Pociąg do Zabrza.

(Z podziękowaniami dla Tadeusza za pomoc przy wyborze kasków).

IMG_9629

Dzień pierwszy.
Zabrze – Gliwice; pociąg do Kędzierzyna-Koźla; Kędzierzyn-Koźle – Większyce – Radziejów – Pociękarb – Bytków – Urbanowice – Gościęcin – Naczęsławice – Wróblin – Stare Kotkowice – Głogówek. 46 km.

W Kędzierzynie schowaliśmy się przed burzą na końcowym przystanku autobusu nr 1 i zjedliśmy migdały. Potem podszedł do nas starszy pan z wielką kanapą na małym wózku. Bał się, że piorun uderzy w rączkę (kiedyś jak żona w burzę pracowała w ogrodzie, to walnęło w haczkę; żona trzy metry dalej poleciała, ale nic jej się nie stało, bo trzonek był drewniany), ale poszedł, bo nie chciał, żeby kanapa całkiem przemokła.

IMG_9640

Aż do Nysy tablice przed miejscowościami były podwójne.

IMG_9648

Schronisko młodzieżowe w Głogówku zastaliśmy zamknięte. Chłopcy na boisku powiedzieli, że na drzwiach powinna być kartka z numerem telefonu, ale nie było. Zatrzymaliśmy się w hotelu Fantazja. W pizzerii zamówiliśmy tak wielką margheritę, że połowę musieliśmy zabrać ze sobą. Na noc zamknęliśmy ją w łazience.

 

Dzień drugi.

Głogówek – Mochów – Błażejowice – Mionów – Wilków – Rostkowice – Solec – Biała – Wasiłowice – Grabina – Korfantów – Wielkie Łąki – Myszowice – Jasienica Dolna – Mańkowice – Kubice – Wyszków Śląski – Konradowa – Nysa – Biała Nyska. 65 km.

Nad ranem usłyszałam ochrypły głos pytający w kółko „Czy wie-rzysz? Czy wie-rzysz?”. Po przebudzeniu zorientowałam się, że to sierpówka, i pomyślałam, że nie powinna mnie o to pytać.
Przy porannej kawie spotkaliśmy fruczaka gołąbka. O pełnej godzinie zegar na ratuszu zagrał Dobry Jezu, a nasz panie.

IMG_9680

Po drodze na polach stada bocianów.
W Jasienicy Dolnej zatrzymaliśmy się pod lipami nieopodal kościoła. Starszy pan z domu naprzeciwko przyniósł nam śliwki („Ale to nie moje, u farosza zebrałem”) i długo zabawiał nas rozmową. Niestety na koniec opowiedział trzy nieśmieszne dowcipy, w tym dwa seksistowskie. Potem zapadliśmy w drzemkę, z której obudziła nas psychodeliczna melodyjka. Myśleliśmy, że to znowu zegar, ale po chwili nadjechał samochód z lodami.
Nocowaliśmy we wsi Biała Nyska (którą miejscowi odmieniają rzeczownikowo). Nie podobało nam się.
Trafiłam trójkę w totka.

 

Dzień trzeci.

Biała Nyska – Siestrzechowice – Kwiatków – Buków – Kalków (Kałków) – Broniszowice – Śliwice – Otmuchów – Sarnowice – Ligota Wielka – Lubiatów – Głęboka – Starczówek – Osina Wielka – Ziębice – Lipa – Czerńczyce – Sieroszów – Jaworek – Ząbkowice Śląskie. 64 km.

W Ziębicach zatrzymaliśmy się na obiad. Z Wikipedii dowiedzieliśmy się o Karlu Denkem. Odebrałam wygraną, kupiłam kolejne losy; pan w kolekturze miał zeza i życzył mi szczęścia. Adam zwiedził muzeum* i sfotografował wystawioną tam tarczę strzelniczą z XVII–XVIII wieku przedstawiającą Żyda z czerwonym serduszkiem w żółtej aureoli.
Za Ziębicami spotkaliśmy sukę miłości, w Czerńczycach było ładnie, w Sieroszowie pałac i święty z dziwnym wyrazem twarzy.
Nocowaliśmy w ząbkowickim OSiR. Wieczorem była burza, a potem chmury, więc nie widzieliśmy spadających gwiazd.

IMG_9697

___________
* Adam: „Pani, która oprowadzała, zaprowadziła mnie do ostatniego pokoju w podziemiach:
– Tu jest najstarsza część wieży, mamy w niej wystawę świętych, tu, proszę, ołtarz przenośny. To pomieszczenie to była w XVII wieku cela dla skazanych na śmierć głodową. A tam, gdzie stoi ten XIX-wieczny aniołek, widzi pan, było okienko”.

wewte »