polityka


polityka


Za PRL-u moi rodzice roznosili ulotki i chodzili na demonstracje. Po 89. chcieli się włączyć w tworzenie wolnej Polski, tak nam powiedzieli. Ojciec poszedł do MSZ-etu, a mama została radną w P-nie, gdzie mieszkaliśmy. Pamiętam, że jak piaseczyńscy radni zmieniali nazwy ulic, to zaproponowała, żeby ulicę 22 Lipca przemianować na Wedla.
Nie przeszło, zmieniono na Jana Pawła II (chociaż ja zapamiętałam, że na 11 Listopada).

polityka


polityka


Natalia Przybysz nie chciała mieć trzeciego dziecka. Marta Syrwid, tak jak ja, nie chce mieć dzieci i nigdy nie chciała. Obie miały aborcję i obie publicznie o tym powiedziały. Podziwiam je za to, że powiedziały, i jestem im za to wdzięczna. Może coś się ruszy, może odezwie się jeszcze ktoś, i jeszcze, i zacznie się o tym mówić – dużo, głośno i bez wstydu. Nie tylko o tym, że bo zagrożenie życia/zdrowia, bo gwałt, bo płód chory/zdeformowany/niezdolny do życia. Także o tym, że bo po prostu nie chciało się mieć dziecka. I o tym, że wcale nie było traumy.

Sama nigdy nie byłam w ciąży, ale za to mogę się podzielić obrazkiem z drugiej strony. Mogę wam powiedzieć, jak to jest być niechcianym dzieckiem. Otóż nie podobało mi się.
Teraz, kiedy jestem dorosła i mam różne swoje sprawy, jest to już tylko anegdotka, którą opowiadam, żeby zaszpanować, jeśli w rozmowie pojawi się wątek „Trudne dzieciństwo”. Jakiś czas temu jeszcze zdarzało mi się przypominać o tym mamie, żeby się zemścić (zawsze robiło jej się wtedy bardzo przykro i zawsze bardzo przepraszała); teraz jestem już tak dorosła, że nie muszę. Ale tych trzydzieści, trzydzieści parę lat temu byłam mała, a mama była dla mnie najważniejsza na świecie. I nie czułam się fajnie, kiedy wrzeszczała: „Szkoda, że cię nie wyskrobałam!”.
Rzeczywiście, zaczęłam myśleć po którymś kolejnym razie. Szkoda. Nie musiałabym tego słuchać.
Cóż, mamo, myślę dziś. Ty przynajmniej miałaś prawo.

polityka


IMG_1074 IMG_1146

Tydzień temu też byliśmy, ale wtedy jakoś nie miałam nastroju, żeby w ogóle brać aparat.
Więcej zdjęć tutaj.

polityka


IMG_0811

IMG_0893

IMG_0964

Więcej zdjęć tu.

polityka


Śniło mi się dzisiaj, że byliśmy w jakiejś knajpie. O siódmej wieczorem barmanka zaczęła uciszać gości. Dobranocka, dobranocka! Włączyła telewizor, a w telewizorze po reklamach wyświetliła się plansza: NA DOBRANOCKĘ ZAPRASZAJĄ TVP I KONKORDAT.

polityka


Tym razem głównie to, co na zewnątrz.

IMG_9155

IMG_9171

IMG_9185

polityka


W latach osiemdziesiątych starsza z moich młodszych sióstr i ja byłyśmy małe i jeszcze tylko dwie. Układało nam się rozmaicie, przeważnie nie najlepiej (przeważnie z mojej winy), ale słodycze dzieliłyśmy po równo. Czy dostałyśmy od Dorosłych kukułki, czy krówki, czy wyblakłe groszki – zawsze mozolnie rozkładałyśmy je na dwie równe kupki.
Któregoś razu zobaczyli to rodzice i chyba im się nie spodobało.
– Po równo? To komunizm.

Zmartwiłyśmy się. Wiedziałyśmy, że komunizm jest zły. Rodzice z nim walczyli. Mieli kalendarz z Wałęsą, chodzili na demonstracje, roznosili jakieś ulotki i nawet kiedyś coś drukowali na strychu, a ja, wtedy mniej więcej czteroletnia, snułam się po domu i mruczałam złowieszczo „Panowie przyjdą”, ale nie przyszli, a potem maszyna się zepsuła.
Z nielegalnych książeczek dla dzieci wyłaniał się ponury obraz. Pryszczaci zomowcy bijący ludzi pasami (autorzy innej książeczki dodawali wprawdzie, że nawet pod twardą zbroją ZOMO puka jakieś serduszko, ale wywoływało to we mnie zbyt poważny moralny niepokój, żebym chciała się nad tym dłużej zastanawiać), smok komuna (w końcówce ostatniej z książeczek zredukowany do niedużego węża w słoiku z datą 1989) i walcząca z nim solidarność, smutasy i ponuraki, zły król Wojcieszko, uszaty kłamczuch w telewizorze, zero zabawy, zero cukierków. No i najprawdopodobniej właśnie przez komunizm świat w czołówce Dziennika Telewizyjnego był smutny i za kratami.

Dlatego kiedy dostałyśmy następny przydział kukułek, krówek czy wyblakłych groszków, wysypałyśmy go na stół, krzyknęłyśmy: „Precz z komunizmem, teraz solidarność! Każdy je, ile chce!”, i rzuciłyśmy się zagarniać każda jak najwięcej dla siebie.
Spodziewałyśmy się pochwały i uznania (nawet się rymowało!), ale rodzice chyba się obrazili. Powiedzieli, że solidarność to co innego, ale kiedy zapytałyśmy co, nie chcieli wytłumaczyć.
No a nam, starszej z moich młodszych sióstr i mnie, cała ta solidarność zwyczajnie się nie spodobała. Za dużo nerwów. I wydawała się po prostu niesprawiedliwa. Wróciłyśmy do komunizmu, ale na wszelki wypadek w tajemnicy.

zomowcy

Il. Piotr Marianowicz, w: Paweł Pożarski, Bajka o Królewnie Śnieżce i 10 mln krasnoludków, Oficyna Wydawnicza RYTM, 1985.

polityka


Znalezione w notatkach. Fragmenty monologu nieznajomej pasażerki tramwaju.

To wasza Polska nie zginęła,
moja już dawno umarła.
Arbeit macht frei
i tak do usranej śmierci.

Rozkłada nogi jedna z drugą,
ze smakiem; prostytutki!

I tam jest wasze serce,
w dupie u Murzyna.
I tam masz serce,
w dupie i w piździe.
Bo to właśnie jest pizza…
…w żopie!

polityka


IMG_6217

IMG_6226a

IMG_6280

Więcej tu.

wewte »