jf cytuje


Poleca się czteroodcinkowy tekst o owadach w dwutygodnik.com

Owadzi seks
Obrzydliwość
Zowadzenie
Koniec

(Owady z Beskidu Sądeckiego, lipiec 2019).

Adam kupił sobie w antykwariacie książkę. Na stronie tytułowej znajduje się dedykacja:

Drogiemu Mietkowi
z nadzieją wspólnego oglądania tych zwierząt w naturze
w dowód przyjaźni
Andrzej
Wisła, 12 października 1983 r.

Książka jest poświęcona głównie gatunkom wymarłym.

(Andrzej Trepka, Król tasmańskich stepów i inne opowieści ze świata ludzi i zwierząt)

Jest w Richmond muzeum Holocaustu założone przez ocalonego. Niewyobrażalnie dosłowne! Ten pan ukrywał się w jamie wykopanej pod psią budą i w muzeum do tej jamy trzeba było wejść przez tunel obok budy, i tam był pluszowy pies. Rozumiem powagę miejsca, dramat tego człowieka, ale kiedy schyliłem się, żeby wejść do tej dziury, pies, który miał fotokomórkę, zaszczekał.

[cyt. za Woje wyklęci spod Smoleńska, Katarzyna Wężyk, Marcin Napiórkowski]

Strona internetowa niepublicznego przedszkola integracyjnego X (na samej górze cytat z Jeana Cocteau), na którą trafiam, szukając opisu zabawy w Króla Ciszy. Znajduję.
Zabawa w Króla Ciszy 3-latki.
Dzieci usadzone są w kole w siadzie skrzyżnym. Wybrane dziecko, które jest Królem Ciszy, chodzi wkoło i wybiera swego następcę. Pozostałe przedszkolaki mają za zadanie być cicho i siedzieć prosto, i nie odzywać się.
Pokazuję Adamowi, a on na to:
– U nas w przedszkolu nie było gier, tylko siedzenie w ciszy, a kto był najciszej i najmniej się ruszał, dostawał maskotkę z gąbki.

Radeczek: Obejrzałem godzinny film pt. Ostatnie 24 h z życia skazańca. Znane są wśród potępionych przypadki prób samobójczych. Jeden przez rok zbierał barbiturany i połknął trzydzieści tabletek pół dnia przed egzekucją. Straż więzienna zapakowała go do helikoptera, polecieli do szpitala, tam zrobili mu płukanie żołądka i takiego odklejonego, ze śliną cieknącą z ust, zawieźli z powrotem do więzienia, by – naturalnie – o ustalonej przez gubernatora porze posadzić go na krześle elektrycznym.

Although children do not generally speak until they are two or three, the stamp of language is present in the very first noises they make. Baby’s cries may sound similar the world over to the untrained ear, but careful study has shown that they actually take on the melody of their native language. During the last few months of gestation, it seems that babies hear the sounds of speech from the world outside the womb, and learn to mimic it. Hence when they are born, German babies cry in falling tone typical of the tonal speech patterns of that country, while French babies bawl on an upward curving note.

[Rita Carter, Mapping the Mind, Phoenix (Orion Books), 2010, s. 247, za: B. Mampe, A.D. Frederici, A. Christophe & A. Wermke, Newborn’s cry melody is shaped by their native language, „Current Biology” 19 (2009)]

Kiedyś dostałam od S mejl pt. Opis z profilu Roletti. Przytaczam w całości:

„Bez gumy, bez skojarzeń, bi, dwóch,
dyskret, fist, group, kilku, konkret, męski,
paker, para, siłka, spoza środowiska, teraz,
umięśnionych, wypad, XL.

Jeśli masz w profilu coś z tych rzeczy, to raczej się nie dogadamy.”

Czyż on nie jest syntetycznie genialny?

Tłumaczę szczegóły:

bez skojarzeń = dyskret = spoza środowiska – to takie autodyskryminacyjne klisze, zwykle świadczące o kompleksach gejostwa, nieprzepracowaniu autoakceptacji i traktowaniu innych kolesi jak mięso do ruchania

teraz = konkret – oznacza zwykle, że ktoś założył profil na bardzo krótko, żeby się tylko powkładać (neologizm Roletti) wieczorem; możliwe, ze ma faceta, przed którym to ukrywa

paker = siłka = męski = umięśnionych – to mówi samo za siebie; jednak kiedy ktoś czuje potrzebę pisania o sobie: męski, to ja mam wieeelką wątpliwość

wypad – to bodaj najtrudniejsze do zrozumienia, jeśli nie przejrzało się kilku setek profili w życiu; wypad pochodzi od „CIOTY WYPAD” (wzgl. WYPIERDALAĆ) – taki słodki objaw tolerancji

bi – moje „ulubione”; jeśli ktoś pisze, że jest bi, to bardzo rzadko wynika z tego, że chce po prostu, żeby jego ewent. przyszły partner był świadom tego, ze podobają mu się również kobiety; większość tych „bi” jest totalnie homo (lub ewentualnie lansuje się czasem z laskami i przeleci jakąś, żeby kumplom zaimponować, a jak wiadomo gejom jest łatwo podrywać kobiety), ale nie akceptuje swojego gejostwa (por. pkt 2) i – nie zawsze świadomie – uważa heteryków za lepszych albo co najmniej bardziej męskich; w wersji bardziej cynicznej podryw „na biseksa” związany jest z tematyką punktu 3

dwóch, para, XL, fist, group – to już chyba jasne.

Opis hrabiny złożył mi się od razu w historię:
Teraz siłka: dwóch umięśnionych pakerów spoza środowiska. Kilku bi, jeden męski, para bez skojarzeń. Dyskret, konkret, fist i group. XL bez gumy. I wypad.