Chłopak młodszej z moich młodszych sióstr, Ludwik, jest – przynajmniej z wyglądu – dość typowym przedstawicielem dzisiejszej młodzieży. Chudy, blady i milczący. Koraliki, przykrótka kurtka, grzywka opadająca na oczy.
Kiedyś spotkaliśmy się z nimi przypadkiem w Cafe A. Przyszli, dosiedli się do naszego stolika. Było za mało krzeseł, więc Ludwik wziął moją siostrę na kolana. Po jakimś czasie się zamienili.
– No co? – powiedziała moja siostra. – Mniej więcej tyle samo ważymy, jesteśmy mniej więcej tego samego wzrostu…
– I mniej więcej tej samej płci… – dodał Drugi Michał.