Dzień dwunasty.
Lewkowo Nowe – Juszkowy Gród – Michałowo – Gródek – Piłatowszczyzna – Nietupa – Szaciły – Kruszyniany – Krynki. 65 km.

W Michałowie burza z ulewą, przeczekujemy w karczmie. Przedtem przystanek przeniesiony.

IMG_4285

Po piętnastu kilometrach pod górkę mokrą piaskową drogą rozjeżdżoną przez traktory – Nietupa, w której moglibyśmy mieszkać. Znajdź znak drogowy.

IMG_4293

– Ła, niebo nad Nietupą.
– Niebo nad Nietupą. Można by zrobić taki film.
– No! I nic by się w nim nie działo… – Podchwytuje Adam z entuzjazmem, ale po chwili się zniechęca. – Nie, ja przecież nie lubię takich filmów.

W Kruszynianach (po drodze połamane po burzy drzewa i zerwane druty) tatarski meczet i cmentarz. Oba działające.

IMG_4315

(Na tatarskich grobach nazwisko zmarłego, daty itd. zapisuje się po zewnętrznej stronie nagrobka, ponieważ są to informacje dla aniołów, a nie dla ludzi. Starsze nagrobki to po prostu dwa kamienie – większy od strony głowy, mniejszy w nogach. Wszystko to razem jest trochę mylące, co chwila mamy wrażenie, że włazimy komuś na grób).

IMG_4331

W Krynkach na kwaterze przy sześciobocznym rynku upijamy się whisky i jest to wspaniałe. Zwłaszcza pierwszy łyk i towarzyszące mu pieczenie w gardle oraz lekkie łaskotanie w uszach.

Dzień trzynasty.
Krynki – Szudziałowo – Sokółka – Dąbrowa Białostocka. 58 km.

Nie podobało nam się w Sokółce.

IMG_4339

Podobało nam się w Dąbrowie.

IMG_4343

Dzień czternasty.
Dąbrowa Białostocka – Lipsk – Augustów – Janówka – Jaśki. 63 km.

Adam po drodze do Augustowa: Ugryzła mnie mucha końska.
Nie dosłyszałam, więc się – wzruszona ładną nazwą – upewniam: Mucha kąska?

Przejadłszy się pizzą w Augustowie i przeczekawszy deszcz na przystanku pekaesu w Janówce, zajechaliśmy na nocleg do gospodarstwa agroturystycznego nieopodal świętego miejsca.

IMG_4358

Za ścianą banda hałaśliwych państwa koło pięćdziesiątki. Za oknem mirabelka. Znajdź wróbelka.

IMG_4351

Dzień piętnasty.
Jaśki – Raczki – Suwałki. Pociąg do Warszawy. Ok. 42 km.

Po drodze do Suwałk bocian na latarni,

IMG_4363

w Suwałkach hotol i pajęczak (przy obiedzie),

IMG_4374
IMG_4388

a w pociągu grupa niesympatycznych hałaśliwych facetów w profesjonalnej rowerowej lajkrze, których nienawidzimy, aż przenoszą się do innego przedziału.

W sumie zrobiliśmy ok. 880 kilometrów, zużyliśmy jedno mydło i zjedliśmy ponad dwadzieścia chińskich zupek. Nie zmienialiśmy dętek i nie mieliśmy wypadków, choć parę razy – głównie na białostocczyźnie – trafiliśmy na dziurawe drogi i niebezpiecznie lub po chamsku prowadzących kierowców.
Więcej zdjęć tutaj.