prawda


Jeden z moich ulubionych nauczycieli, profesor Ch., u którego na drugim roku zdawałam egzamin z epistemologii, zwykł tonąć w oceanie piętrowych dygresji. Może zresztą, tak sobie teraz myślę, on sam wcale nie tonął, ale słuchacze, nawet ci naprawdę uważni, gubili się dość szybko.
Od czasu do czasu, zapewne dla uporządkowania wywodu, profesor mówił: „Teraz jestem w tym punkcie wykładu, kiedy już powiedziałem o …, a zaraz przejdę do …”. Któregoś razu uświadomiłam sobie z lekkim przestrachem, że właściwie jeżeli chciałby wyrazić się precyzyjnie, a tak się przeważnie wyrażał, powinien raczej powiedzieć: „Teraz jestem w tym punkcie wykładu, w którym mówię, w którym punkcie wykładu jestem”. To jednak, ku mojej uldze, ale i pewnemu rozczarowaniu, nigdy nie nastąpiło.

prawda


pistacje01

prawda


Któregoś razu N popsuł się Outlook. Poradziłam, żeby zalogowała się na swoje konto mejlowe przez witrynę internetową. Ponieważ nie bardzo wiedziała, jak to zrobić, usiadłam do komputera.
– Pamiętasz hasło?
– 15071606.
– Co to?
– Data urodzenia Rembrandta. Piętnasty lipca tysiąc sześćset szóstego.
– Nie działa. Może zmieniłaś?
– Spróbuj z datą śmierci van Eycka. 09071441.
– Nie działa. Może uda się tędy.
Klikam na opcję „Zapomniałem hasła”. Wyświetla się pytanie pomocnicze.
„Piłaś?”
Patrzę na N speszona.
– Piłaś? – pytam bezradnie.
N wzrusza ramionami.
– Nie, coś ty.
Wpisuję „nie”. To nie jest prawidłowa odpowiedź. Zapada krępujące milczenie.
– No dobra, spróbujmy – mówię wreszcie.
Wpisuję „tak” i odblokowuję konto.

[Wszystkie szczegóły, które mogłyby umożliwić identyfikację N, zostały zmienione.]

« wte