Staś



Tere-fere kuku, Adam strzela z łuku, czyli wizyta u rodziców w P-cach. Łuku użyczył mój szesnastoletni brat. Kliknąwszy itd.

Staś


Byliśmy wczoraj nad morzem. Zaparkowałam samolot w porcie, potem szliśmy na piechotę, Adam, ja i mama z trzyletnim moim piętnastoletnim bratem w wózku. Przyleciały sowy syjamskie, zrośnięte. Miały kocie oczy, mlecznozielone i bardzo piękne, a na brzuchach pióra ze szmaragdów, a może z butelkowego szkła. Ta po prawej złapała dwie żmije i tak leciały z nimi nad nami. Potem sowa upuściła żmije, one się rozpełzły, i nawet się nie bałam, chociaż miałam sandały, a nie trampki jak wszyscy.

Staś


P-ce, zjazd rodzinny z okazji świąt, późna noc, wszyscy dorośli pijani.
Ojciec: Wojna… Jechaliśmy przez pole minowe… Nagle rosyjski posterunek. Ty wiesz, co to jest? Osiemnastoletnie chłopaki z karabinami, pijani. I Henry odpychający lufy, take a fucking break, baba… Jedź ze mną na wojnę.
Słuchamy go mało uważnie, znamy to na pamięć, nie chcemy jechać na wojnę. Starsza z moich młodszych sióstr gładzi się po nodze.
Starsza z moich młodszych sióstr: O, jakie mam gładkie nogi.
Gładzę starszą ze swoich młodszych sióstr po nodze: O, rzeczywiście.
Mama: Jakie wy jesteście ładne.
Mój czternastoletni brat: To ja idę spać.
Wszyscy: Dobranoc.
Ojciec wstaje, podchodzi do drzwi sypialni: Czy wszyscy mężczyźni poszli spać?
I zaraz sam sobie odpowiada: Tak. To dobranoc. Prowadźcie sobie dalej te swoje nieadekwatne babskie rozmowy.

Staś


Mój brat, wówczas pewnie czteroletni, do kolegi z przedszkola: Nie kłam, to wstyd.
Przedszkolanka do mojego brata, nieco poirytowana: Wstyd to chodzić z gołą pupą.

Staś


Znalazłam kartkę, na której w 2001 roku zanotowałam rozmowę ze swoim trzynastoletnim bratem. Wtedy miał pięć lat.

– Wiesz, śniły mi się kiedyś dwa księżyce… – powiedział.
– Na niebie? – zapytałam.
– Tak, obok siebie. Ale jeden był nieprawdziwy.
– Dlaczego?
– Bo był odbity w wodzie.
– Ale był na niebie, nie w wodzie?
– Na niebie.
– Fajny sen.
– Śnił ci się kiedyś?
– Nie.
– To ci się przyśni.

Następnego dnia mój brat zapytał:
– Co ci się śniło?
– Nie pamiętam – odpowiedziałam.
– Ale ja pamiętam.
– Co mi się śniło?
– Śniły ci się dwa księżyce na niebie. Jeden z nich był odbity w wodzie.

Staś


Kiedyś dwunastoletni brat usiłował wyciągnąć ode mnie informację, której nie chciałam mu udzielić. Z uporem powtarzał w kółko to samo pytanie, a ja z uporem odmawiałam odpowiedzi.
– Ich się zapytaj.
– No co ty! Proszę, powiedz.
– Nie powiem.
– No powiedz.
– Ciekawość to pierwszy stopień do piekła.
– Jest ich wiele, jeden nie  zaszkodzi.