Na stronie wspomnianego el-o jest informacja, że nauczała od 1963 do 2009. Nie wiem, czy żyje, ale jeśli, to chyba ma jakoś po osiemdziesiątce.
Na rysunku nie wygląda specjalnie staro, bo rysunek stary! (i twórcza fanaberia autora).
Miała dość długie włosy, które spinała w koński ogon. Kolor coś pomiędzy ciemny blond a wyblakły rudy. Czerwień i uczesanie dla podkreślenia i mocniejszego efektu ;-)
radeczek
10.02.2012 | 3:53
„Stabilizacja kadry w Liceum Zamoyskiego jest niewątpliwie zjawiskiem pozytywnym” – ze strony www 18. elo.
Pani Ginter się stabilizowała (i swą płomienną rudą trwałą) dzięki całej tablicy Mendelejewa, którą trzymała w szafie, od azotu do uranu.
radeczek
10.02.2012 | 3:57
Sztubacką anegdotą było w okolicach 1995 r., że Ernest Hemingway poświęcił jej utwór „Pożegnanie z Bronią. Mojej Drogiej Bronisławie G.”. Miało to w przekonaniu autorów podkreślać, że pani Ginter była starsza od Mojżesza.
O tak! Ci sami autorzy mieli też sztubackie fantazje o śmierci nauczyciela na posterunku… Pani Ginter prowadzi lekcję, stoi przy tablicy, rozpisuje jakąś ciągnącą się niemożliwie reakcję redoks, i wtem! …osuwa się na podłogę łagodnym łukiem, z kredą wciąż w zesztywniałej nagle dłoni, rysując na tablicy najpiękniejszą z możliwych hiperbol (czy co by to był za wykres, bo słabo to już pamiętam)…
mata
06.08.2012 | 3:34
Miala tez sino-fioletowe usta z pianka w kacikach . Kolezanki z klasy biegaly do pielegniarki przed kazda jej lekcja po krople na uspokojenie. Ona wiedziala ( i chyba byla z tego dumna ) , ze wszyscy sie jej panicznie bali . Ja mam juz ponad 40 lat , a ona nadal czasami mi sie sni i sa to koszmary.
07.02.2012 | 1:11
kim była pani ginter?
07.02.2012 | 10:33
Nauczycielką chemii w osiemnastym el-o. Potworem.
07.02.2012 | 1:41
Czy ona jeszcze żyje i naucza? Na rysunku nie wygląda specjalnie staro.
07.02.2012 | 2:24
Na stronie wspomnianego el-o jest informacja, że nauczała od 1963 do 2009. Nie wiem, czy żyje, ale jeśli, to chyba ma jakoś po osiemdziesiątce.
Na rysunku nie wygląda specjalnie staro, bo rysunek stary! (i twórcza fanaberia autora).
07.02.2012 | 6:04
Czy miała płomiennorude włosy do pasa, czy może chciałaś tym kolorem podkreślić jej wredny czy wybuchowy charakter?;]
08.02.2012 | 12:10
Miała dość długie włosy, które spinała w koński ogon. Kolor coś pomiędzy ciemny blond a wyblakły rudy. Czerwień i uczesanie dla podkreślenia i mocniejszego efektu ;-)
10.02.2012 | 3:53
„Stabilizacja kadry w Liceum Zamoyskiego jest niewątpliwie zjawiskiem pozytywnym” – ze strony www 18. elo.
Pani Ginter się stabilizowała (i swą płomienną rudą trwałą) dzięki całej tablicy Mendelejewa, którą trzymała w szafie, od azotu do uranu.
10.02.2012 | 3:57
Sztubacką anegdotą było w okolicach 1995 r., że Ernest Hemingway poświęcił jej utwór „Pożegnanie z Bronią. Mojej Drogiej Bronisławie G.”. Miało to w przekonaniu autorów podkreślać, że pani Ginter była starsza od Mojżesza.
10.02.2012 | 10:17
O tak! Ci sami autorzy mieli też sztubackie fantazje o śmierci nauczyciela na posterunku… Pani Ginter prowadzi lekcję, stoi przy tablicy, rozpisuje jakąś ciągnącą się niemożliwie reakcję redoks, i wtem! …osuwa się na podłogę łagodnym łukiem, z kredą wciąż w zesztywniałej nagle dłoni, rysując na tablicy najpiękniejszą z możliwych hiperbol (czy co by to był za wykres, bo słabo to już pamiętam)…
06.08.2012 | 3:34
Miala tez sino-fioletowe usta z pianka w kacikach . Kolezanki z klasy biegaly do pielegniarki przed kazda jej lekcja po krople na uspokojenie. Ona wiedziala ( i chyba byla z tego dumna ) , ze wszyscy sie jej panicznie bali . Ja mam juz ponad 40 lat , a ona nadal czasami mi sie sni i sa to koszmary.
06.08.2012 | 9:52
@ mata: Usta z pianką, tak! Moje koleżanki ze strachu wymiotowały przed lekcją.