zło


Poleca się czteroodcinkowy tekst o owadach w dwutygodnik.com

Owadzi seks
Obrzydliwość
Zowadzenie
Koniec

(Owady z Beskidu Sądeckiego, lipiec 2019).

zło


 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

zło


zło


Pamiętam nie po kolei, i niewiele, może to i lepiej – zaczynam pisać wczoraj – może i specjalnie albo nie bez powodu. To, co pamiętam, wiem, że jest zniekształcone, pamięć tak działa. Wspomnienia utrwalają się dzięki odtwarzaniu, ale każde odtworzenie nadpisuje na nich kolejne warstwy, do których przyklejają się nowe elementy – dodaję, ale po namyśle usuwam ostatnią część zdania. I tak już trochę ekskatedra wyszła. Później się pomyśli, czy może nie usunąć całego. – Potem nie znajduje się w internecie widzianego w pierwszej klasie podstawówki zdjęcia z Oświęcimia, ilustracje z Baśni o stalowym jeżu są dużo gorsze niż te, które się pamięta – i umyskam: – z własnych zeszytów dowiaduje się rzeczy, o których nie wie, i czasem nie wie, czy coś jej się tylko nie wydaje, że było. – Czy nie trzeba popsuć bardziej, żeby było jasne, że to nie przypadkiem? E, może nie. – Przeważnie nie ma kogo prosić o pomoc. Świadków nie było albo nie pamiętają, a matka zbyt często kłamie.

A jeśli znowu się obrazi? Trudno, taka jest prawda. (Tamto zresztą na razie ukryłam). Przez chwilę rozważam dopisanie jeszcze czegoś o jej matce, ale dochodzę do wniosku, że to nie na temat. Notuję kilka rzeczy, o których ma być później, zamykam dokument i wyłączam komputer.

– Czy ty dobrze pamiętasz? – pytam Adama. – W sensie wydarzenia?
– Tak z życia?
– No.
– No… tak, jak się pamięta, czyli czasem się coś popierdoli.

zło



2012. Przy tej samej straszliwej okazji co 15, 20 i ferdydurka.

zło


Powietrze od świąt jest lepkie i ciepłe aż się muchy budzą. Na klatce czuć obiad sąsiadów, w cieniu po kątach pozory i kurz, rak snów się ukradkiem przerzuca na jawę.
Na balkonie po drugiej stronie kapitan naciąga sznur do bielizny, pali strzepuje chmury mielizny wymija blokiem, zmęczonym wzrokiem pruje smog. Za rogiem pół szyldu KUP ZŁO. Trzeszczy zimna ziemia, światła pękają na mrozie jak szkło, landrynki kaleczą język czerwone, żółte zielone chodź.
Wkrótce znów przyjdzie wiosna, roztopy psie kupy młodość niepokoje. Gwiazdy będą cykać mierzyć nocy tempo, wyrosną miłe liście i zrobią powietrze, i bzy zakwitną i wszystkie będą moje. I pójdą do komunii dziewczynki w sukniach balowych, po płytach chodnikowych dźwięczących jak dzwony, o panie do obry jak sklep, oto dziś dzień bóg zapłać pochwalony.
Pst, kapitan strzela petem, żar leci, uciekajcie dzieci, dopaliło się.

zło


Wiecie co? Nic nie wiecie. Kabel od żelazka jest miły jak ogonek myszy, to ten od magnetofonu boli i piecze.
Nie wstydzę się, to oni powinni się wstydzić. (Raz się tylko speszył – jak zobaczył krew; a jednak nie jest zamknięta, jednak ma okna i drzwi). „Przepraszam, nie chciałam” nic nie da, głaskanie po głowie bez słowa też nie. „Pogadamy, jak dorośniesz i” – dorosłam i nie. Nie będę miała. Nie chcę rozumieć, nie muszę i nie muszę chcieć. Wybaczyłam, stać mnie. Ale nie zapomnę. Trzeba było nie.
Budzę się rano w sobotę, u siebie, patrzę na pasek słońca na klepkach, i No – myślę – no, życie nie jest takie złe; a kabel od żelazka jest miły jak ogonek myszy.

zło


Tak, aha… Ale nic wam się nie stało? …Mieli problem z samochodem, będą później.
Ta. Problem z samochodem.
A co, nie?
Problem z samochodem, problem z samochodem. Impreza była.

Ryb też nie jecie? Zawsze zapominam.
Ojej, to co wy będziecie jeść?
Sałatkę. Oliwki. Jest super.
Barszczyku wam dam.
A na czym ten barszczyk?
Zupełnie na niczym. Normalny, z kartoniku.
A to świetnie, to chętnie.

A co ty tu masz? Krew ci leci.
Uuu, rozdrapałam. Bo Ludek dostał żyroskop i nie wiedział, że to tak szybko się kręci.

I wtedy w Jerozolimie…
Asiuniu, chlebka sobie weź.
Teraz ja mówię, przepraszam.

Te prezenty mnie nudzą.

Czemu płaczesz?
Nie mogę patrzeć na to, jak on ją traktuje.
Tak, to jest okropne.

Co jest okropne?
Jest okropnie gorąco.

Już idziecie? Chciałbym wznieść toast, póki jeszcze wszyscy są.

Ojej, to po dziadku.
No, i popielniczka.
A, à propos dziadka. Wiesz, co myślę? Że swojemu zmarłemu ojcu jestem winien pamięć i szacunek.
Pamięć i szacunek… Spoko. Mogę za to wypić.

O nie. Miałem ucałować Alfika od Wandy i zapomniałem.

zło


Jest w Richmond muzeum Holocaustu założone przez ocalonego. Niewyobrażalnie dosłowne! Ten pan ukrywał się w jamie wykopanej pod psią budą i w muzeum do tej jamy trzeba było wejść przez tunel obok budy, i tam był pluszowy pies. Rozumiem powagę miejsca, dramat tego człowieka, ale kiedy schyliłem się, żeby wejść do tej dziury, pies, który miał fotokomórkę, zaszczekał.

[cyt. za Woje wyklęci spod Smoleńska, Katarzyna Wężyk, Marcin Napiórkowski]

zło


plod012

W niedzielę 3 kwietnia wierni we wszystkich kościołach w Polsce usłyszą, że Polska nie może poprzestać na obecnym kompromisie aborcyjnym. Episkopat wydał specjalny komunikat na Dzień Świętości Życia. „Życie każdego człowieka jest chronione piątym przykazaniem Dekalogu: Nie zabijaj! Dlatego stanowisko katolików w tym względzie jest jasne i niezmienne: należy chronić od poczęcia do naturalnej śmierci życie każdego człowieka – piszą biskupi. – W kwestii ochrony życia nienarodzonych nie można poprzestać na obecnym kompromisie wyrażonym w ustawie z 7 stycznia 1993 roku, która w trzech przypadkach dopuszcza aborcję” (źródło tu).
Trochę nie wiem, co powiedzieć.

W pierwotnej wersji obrazka był jeszcze zarys brzucha nosicielki płoda. Zrezygnowałam z niego, bo w sumie po co tu ona, nie? Za tło posłużyła suknia Mamy Madzi.

zło


diabeuslouJesieni stuknęło na fejsbuku 666 lajków.
Diabeł okolicznościowy!

 
 
 
 
 
 
 
 

wewte »