Pod koniec roku rozmowy przestały się kleić. Zdania się urywały, frazy strzępiły, brakowało słów. Zwłaszcza tych najprostszych, najbardziej zwyczajnych. Szukaliśmy ich za każdym razem coraz dłużej. I coraz częściej na próżno.
Wyglądało na to, że wyczerpaliśmy roczny zapas. Nie całkiem, oczywiście. Zostały nam jakieś słowa. Takie, których rzadko się używa. Trudne, obce, przestarzałe, wulgarne albo specjalistyczne, z wąskich dziedzin.
Żeby prowadzić najzwyklejsze codzienne rozmowy, musieliśmy strasznie się gimnastykować. Bo jak powiedzieć „Cześć, co słychać, wszystko w porządku?” albo „Dzień dobry, poproszę dwa kilo ziemniaków”, kiedy ma się do dyspozycji już tylko wyrazy takie, jak: azaliż, brucella, chuj, dejktyczny, deranżować, izochroniczny, jebać, koperwas, kurwa, metopa, nitratyn, okulizować, optatyw, pegmatyt, pizda, repryza, suhak, tedy, ulem i wersor?
02.02.2010 | 11:50
a co to jest do cholery suhak?
02.02.2010 | 6:02
Suhak, sajga, sumak (Saiga tatarica) – ssak z rodziny krętorogich [http://pl.wikipedia.org/wiki/Suhak], bardzo ładny.
03.02.2010 | 1:01
senk ju bjutiful łajt lejdi
03.03.2010 | 7:37
to jak z „porządku alfabetycznego”. a jeśli chcesz mam do odsprzedania parę słów, przybłąkało się trochę niepotrzebnych, za darmo nawet to mogę oddać 'maturę’, 'naukę’ albo 'szkołę’ chociaż 'zima’ też mi już nie potrzebna.
03.03.2010 | 7:31
Czarny rynek… No tak, to musiało do tego doprowadzić.
„Naukę” chętnie wezmę, ale „matura” i „szkoła” też mi już raczej niepotrzebne. Jakbyś miała jakies fajne przymiotniki, daj znać.
25.05.2012 | 3:39
Z brzydkich słów wypstrykuję się już w styczniu.
26.05.2012 | 12:03
no właśnie, jak?
26.05.2012 | 12:33
Nie mogę powiedzieć, jest koniec maja.