rozmowy dzieci z dorosłymi


Znalazłam kartkę, na której w 2001 roku zanotowałam rozmowę ze swoim trzynastoletnim bratem. Wtedy miał pięć lat.

– Wiesz, śniły mi się kiedyś dwa księżyce… – powiedział.
– Na niebie? – zapytałam.
– Tak, obok siebie. Ale jeden był nieprawdziwy.
– Dlaczego?
– Bo był odbity w wodzie.
– Ale był na niebie, nie w wodzie?
– Na niebie.
– Fajny sen.
– Śnił ci się kiedyś?
– Nie.
– To ci się przyśni.

Następnego dnia mój brat zapytał:
– Co ci się śniło?
– Nie pamiętam – odpowiedziałam.
– Ale ja pamiętam.
– Co mi się śniło?
– Śniły ci się dwa księżyce na niebie. Jeden z nich był odbity w wodzie.

rozmowy dzieci z dorosłymi


Zaobserwowane przez kolegę z pracy.

Tramwaj. Wsiadają babcia i wnuk.
Chłopiec ma pięć, może sześć lat. Jak większość dzieci w tym wieku – zadaje pytania. Bez przerwy. W takich rozmowach każda odpowiedź rodzi następne pytanie, a wszystkie te pytania i odpowiedzi w sposób nieunikniony prowadzą do zagadnień, których nie da się rozwiązać.
Babcia źle to znosi. Jest zmęczona, odpowiada półsłówkami.

Wreszcie chłopiec pyta: Jaka jest twoja ulubiona liczba?
Babcia odpowiada posępnie: Nie wiem.
Na co on: Bo moja – ilewen i nieskończoność.

« wte