Wczoraj, z Moniką w klubie S. Łazienka, myjemy ręce, z ubikacji wychodzi facet, zagaduje.
– Pan chce rozmawiać? – pyta Monika.
– Ja muszę – odpowiada facet ponuro. – Ale – dodaje nieco weselej – to zawsze może być fajne.
– Nie zawsze, proszę pana – odpowiadamy prawie chórem. – Nie zawsze…
Idziemy na parkiet. Po jakimś czasie podchodzi ten sam facet.
– Czy jeśli nic nie będę mówił, to pozwolicie mi z wami zatańczyć?
12.01.2013 | 6:23
Kolega M siedział z kolegą K w barze (czy jakiejś tam restauracji) na Śląsku. Wokół rozmowy o poezji, poetach, wydawcach. Leje się wódka, leje się piwo, łamią się papierosy. Koledzy M i K siedzą w milczeniu, każdy zatopiony w swoim zalanym wnętrzu. Do kolegi K nachyla się ktoś, nie pamiętam kto. Mówi coś. Kolega M patrzy na intruza. Kolega K patrzy na intruza i mówi:
– Nie mów do mnie, bo cię obrzygam.
14.01.2013 | 8:22
Plu, i co było potem?
20.01.2013 | 6:30
Nie pamiętam. :-)