Wczoraj, z Moniką w klubie S. Łazienka, myjemy ręce, z ubikacji wychodzi facet, zagaduje.
– Pan chce rozmawiać? – pyta Monika.
– Ja muszę – odpowiada facet ponuro. – Ale – dodaje nieco weselej – to zawsze może być fajne.
– Nie zawsze, proszę pana – odpowiadamy prawie chórem. – Nie zawsze…
Idziemy na parkiet. Po jakimś czasie podchodzi ten sam facet.
– Czy jeśli nic nie będę mówił, to pozwolicie mi z wami zatańczyć?