Z kobietami Lola Amatorka nigdy się dobrze nie dogadywała. Przyjaciółkę miała tylko jedną, Obłąkaną Bibliotekarkę. Spotykały się od czasu do czasu na piwo. Lola przychodziła po południu do biblioteki i szukała przyjaciółki między półkami. Najczęściej znajdowała ją drzemiącą w literaturze rosyjskiej, z rozczochraną głową wspartą na oprawnych w papier pakowy grzbietach Archipelagu GUŁag. Potem szły do pobliskiej Café Autodafé. Po drodze mijały starego czerwonego saaba. Bibliotekarka za każdym razem pluła pod jego koła, mamrocząc najgorsze złorzeczenia.
A żebyś kurwo zdechła, trudną rybką się zadławiła, od pioruna zginęła, utonęła, wypadek samochodowy samolotowy okrętowy miała, coś przedawkowała, żebyś na raka zachorowała, hifa syfa alzheimera, obturę i białaczkę, grzybicę i motylicę, żeby wszystkie te dzieci wyskrobane do twojej macicy obwisłej wróciły i rzygając w łożysko przez gnijące pępowiny, na śmierć cię zatruły, żeby cię własna pizda zębata pożarła, żebyś zdechła, zeszła, nie żyła i umarła… a ty, ty, szkoda, żeś na tej wojnie nie zginął, na minie nie wyleciał, bym miała rentę i dobre wspomnienia bym miała, tfu.
Bo Obłąkana Bibliotekarka miała męża, Bojownika o Pokój i Szczęście, a ten mąż miał zagraniczną kochankę. Kochanka też walczyła o pokój i szczęście i też była obłąkana, ubierała się tak samo jak Bojownik, strzygła krótko, dużo piła i po swojej zagranicy jeździła rozklekotanym czerwonym saabem, dokładnie takim, jak ten zaparkowany niedaleko Café Autodafé.
A potem ta kochanka miała wylew i umarła.
Lola i Bibliotekarka umówiły się na piwo. Kiedy przechodziły koło czerwonego saaba, Bibliotekarka spuściła wzrok. Nie splunęła. Za boczną szybą Lola zauważyła karteczkę.
Sprzedam. Tel. 606…
Lato było, trochę padało, zadzwonił telefon.
– Halo! – powiedział Olo, w charakterystyczny dla siebie sposób akcentując a.
– Halo! – odpowiedziałam, w charakterystyczny dla Ola sposób akcentując a. – Co słychać?
– Dzwonię do ciebie, bo moje życie stało się ostatnio partią szachów.
– Och. I chcesz mnie obsadzić w roli wieży?
– Królowej. Żebyś miała swobodę ruchów.
[Dawno nie było.
Najlepsze frazy wyszukiwarek z ostatnich 30 dni w formie wiersza, proszę. Jeden wers odpowiada jednej frazie. Frazy przytaczam w oryginalnym brzmieniu, poprawiam tylko ortografię.]
dziewczyny z karpiem
kiedy szedłem szukać szynki
umysł jako podmiot poznający
pokój starszej pani
księżyc to placebo
smutno jest być solipsystą
całuj mnie jesienią
amatorka
szczupła miesięcy kochasz a
zimna bez serca
wiersze o cipce
ślimak do nasion
zamknięta pistacja
definicje logika
milosc szkic
wenflon krew
ruchaj mnie
medycyna śmierć
powiesiła się
skup złomu
koniec świata
maszyna snów
zęby szczura
dwa księżyce na niebie
klatka schodowa
stopnie do piekła
milosc szkic
medycyna śmierć
pistacje
jak się otwierają pistacje
zęby szczura
powiesiła się
Któregoś zimowego wieczoru Lola Amatorka jechała tramwajem do Inkasenta o Białych Dłoniach. Stała przy drzwiach, tyłem do kierunku jazdy, oparta plecami o ścianę kabiny motorniczego. Na przystanku Rondo B wsiadł niski starszy pan z dziwnym błyskiem w oku. Stanął obok Loli i nie patrząc na nią, powiedział półgłosem:
– Stoję obok pani.
Lola spojrzała na niego, uśmiechnęła się i kiwnęła głową.
– Z tyłu oparcie – kontynuował starszy pan – z przodu pustka… Jak zahamuje, to polecimy. Ma pani spadochron? …Ja też nie.
– Jak gwałtownie ruszy – poprawiła go Lola po chwili namysłu.
– Tak… Niech nie rusza. Niech tylko hamuje. Narzeczony jedzie?
– Tym tramwajem nie.
Wstaję ciemno, idę zimno. Nad parkiem słońce, jak demokracja, głupio okrągłe. W tramwaju pachnie żelazkiem, gorąco. Dziewczyny śpią, każda nad książką, mężczyźni ze skruchą patrzą w podłogę. Z ust czuć im grobem – bo nie myją zębów.
Na szybie para, rysuję. Za oknem miasto psuje się z zimna, ja beznadziejnie w tym mieście, w kałużach błoto pod lodem. Czas się kurczy, przestrzeń dłuży, moc truchleje. Zagłada Centrum Handlowe. Galeria fryzur obcięte głowy, święty Mikołaj dług narodowy, dworzec centralny całkiem jak nowy. Karetka fałszuje, tramwaj hamuje i dzwoni. Daj pani daj, dużo zdrowia na cała rodzina. Widok ze złego oka, wysiadam kurwa kurtyna.
Zainspirowane, choć raczej na zasadzie bardzo odległych skojarzeń i nie wiem, czy ten, który inspiracji dostarczył, będzie z tego zadowolony, notką telemacha o karpiu.





